Rosja: przedwyborcze obietnice Putina kosztowałyby ok. 130 mld euro

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
17 lutego 2012, 11:45
Koszt przedwyborczych obietnic premiera Rosji Władimira Putina, faworyta marcowych wyborów prezydenckich, to minimum 5,1 biliona rubli (127 mld euro) w ciągu sześciu lat - oszacował Sbierbank; wyniki tych obliczeń zamieszcza w piątek dziennik "Wiedomosti".

Centrum badań makroekonomicznych Sbierbanku przeanalizowało artykuł Putina na łamach "Komsomolskiej Prawdy" na temat polityki społecznej i obliczyło, ile będzie kosztować budżet realizacja obietnic premiera, który 4 marca będzie się ubiegać o trzecią kadencję na Kremlu, lecz, jak pisze AFP, napotyka bezprecedensowe protesty.

Za najdroższą obietnicę uznano podniesienie wynagrodzeń dla nauczycieli, wykładowców wyższych uczelni i lekarzy, na co w ciągu sześciu lat (2012-2018) będzie trzeba wydać z budżetu równowartość 89 mld euro.

>>> Czytaj też: FT: Czas na wersję Putin 2.0. Rosji potrzeba modernizacji

Wartość pozostałych obietnic, np. rozszerzenie systemu dodatkowego kształcenia czy obniżenie spożycia alkoholu, jest niewiadoma, toteż, jak mówią autorzy obliczeń, nic dziwnego, że w artykule nie podano żadnych liczb.

Zdaniem autorów analizy nowe wydatki mogą naruszyć równowagę budżetową. Analitycy oceniają, że przy średniej cenie ropy naftowej 95 dolarów za baryłkę w latach 2012-2014 deficyt budżetowy wyniesie od 0,5 do 1,5 proc. PKB. Jeśli jednak cena ropy będzie wyższa, jak np. w roku 2011 (109 dol. za baryłkę), to po raz kolejny Rosja odnotuje nadwyżkę budżetową (tzw. proficyt). Wzrost wydatków o 1 proc. PKB rocznie w najlepszym wypadku zmieni proficyt na deficyt - uważają.

Pozostałe obietnice premiera z innych jego artykułów mogą zwiększyć deficyt budżetowy do 3 proc. PKB - policzyła ekonomistka Julia Ceplajewa z BNP Paribas. To, jak mówi, oznacza albo wzrost państwowego długu publicznego albo wzrost podatków.

"Doświadczenie pokazuje, że aby pozostawać popularnym w naszym kraju, należy stale mieć na uwadze wysoki wzrost gospodarczy i stale zwiększać wydatki" - uważa ekonomistka cytowana przez dziennik "Wiedomosti".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj