Szybki internet: każdy nasz ruch będzie w pełni kontrolowany

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 lutego 2012, 08:29
Internet, kamera
Internet, kamera/ShutterStock
Dostawcy stacjonarnego internetu ostrzegają, że będą gromadzić dane na temat odwiedzanych przez nas stron WWW.

 Taki może być skutek nowych przepisów, które mają zmusić firmy sprzedające dostęp do internetu aby zagwarantowały wykupioną prędkość. – Na wypadek ewentualnych reklamacji będziemy zmuszeni przez 12 miesięcy przechowywać szczegółowe informacje o tym, z jakimi stronami łączył się użytkownik oraz jakie pliki i skąd pobierał – mówi DGP zastrzegający anonimowość przedstawiciel jednego z większych polskich dostawców internetu.

Zagrożenie jest realne, co potwierdza Eugeniusz Gaca z zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. – Tylko w ten sposób dostawca będzie mógł sprawdzić, czy np. w poniedziałek 20 lutego o godz. 14 rzeczywiście nastąpił spadek prędkości transmisji i czym był spowodowany – wyjaśnia.

>>> Czytaj też: Tani tablet, ale drogi dostęp do sieci. Gdzie najlepiej kupować gadżety?

Dzisiaj dostawcy poprzestają na gromadzeniu informacji o tym, że z danego IP zalogowano się do sieci. Z reguły nie sprawdzają, co dalej robił użytkownik. Gdyby spełniły się czarne scenariusze, dostawcy gromadziliby nieprawdopodobne wręcz ilości danych na nasz temat. Ich elektroniczne rejestry odnotowywałyby każdą stronę, na jaką wchodzimy, każde wejście na skrzynkę pocztową czy każde połączenie przez Skype’a.

Chociaż dane te mają być zbierane wyłącznie na potrzeby ewentualnych reklamacji, dostępu do nich mogą zażądać służby w związku z prowadzonymi postępowaniami. To jednak nie koniec. Wśród kontrowersji związanych z porozumieniem ACTA wspomina się o konieczności przekazywania informacji dotyczących piractwa. Dzisiaj dostawca mógłby co najwyżej sprawdzić, do kogo należy dany adres I. Co innego, gdy będzie miał szczegółowe informacje na temat jego aktywności w sieci.

Czy gromadzenie tak wielu informacji o tym, co robią użytkownicy, byłoby zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych? – Wszystko zależy od celu ich zbierania i tego, kto będzie miał do nich dostęp. Jeśli miałyby być gromadzone po to, by umożliwić konsumentom dochodzenie reklamacji, a dostęp poza samymi użytkownikami miałby jedynie dostawca, to na pierwszy rzut oka nie dostrzegam naruszenia ustawy – komentuje dr Wojciech Wiewiórowski, generalny inspektor ochrony danych osobowych. – Będziemy jednak przyglądać się pracom nad projektem i analizować skutki, jakie może nieść dla ochrony danych osobowych – zaznacza.

>>> Czytaj też: "Nigdy więcej": ratyfikować konwencję ws. rasizmu w sieci

Nowe obowiązki na dostawców internetu ma nałożyć przygotowywana przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji nowelizacja ustawy – Prawo telekomunikacyjne. Zgodnie z projektem firmy musiałyby informować w umowach o tym, jaką prędkość transmisji danych sprzedają. Gdyby jej nie dochowały, klienci mogliby się domagać rekompensat. Wymogi te nie dotyczyłyby internetu mobilnego.

Służby specjalne mogą wykorzystać rejestr dostawców internetu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj