Giełda po minihossie. Zobacz, które rynki pozwolą na najpewniejsze zyski

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
28 lutego 2012, 23:29
Które wyniki wciąż są atrakcyjne po minihossie z początku roku?
Które wyniki wciąż są atrakcyjne po minihossie z początku roku?/DGP
Od początku roku trwa minihossa na większości giełdowych rynków świata. Mimo wzrostów nadal można zarobić na giełdzie, a polski parkiet to prawdziwy czarny koń dla inwestorów.

 Styczeń i luty były najlepsze od 1998 r. Wśród liczących się rynków najbardziej urósł ten w Dubaju – o 25 proc. O ponad 15 proc. poszły w górę giełdy w Niemczech, Turcji i Brazylii. Dwucyfrowe zmiany indeksów nastąpiły też na rynkach rosyjskim, chińskim, indyjskim, japońskim i amerykańskim. W ogonie stawki ciągną się giełdy z Izraela, Hiszpanii (zanotowały spadki) i Meksyku (symboliczny wzrost).

Ci, którzy nie załapali się na wzrosty z początku roku, mogą wykorzystać trwające od kilku dni na większości giełd korekty. Trzeba tylko wybrać rynek, który daje największy szanse na wzrosty w najbliższym czasie.

>>> Polecamy: Na spadku jena można zarobić. Warto zagrać przeciwko japońskiej walucie

GPW czarnym koniem

Jak rozpoznać te rynki? Po wskaźniku cena do zysku, który jest wyliczany nie tylko dla pojedynczych spółek, lecz także dla całych indeksów. W przypadku warszawskiego rynku wskaźnik C/Z dla WIG informuje, ile przy danym poziomie indeksu – czyli cenie akcji zgromadzonych w nim spółek – kosztuje złotówka zysku indeksu (czyli złotówka zysku wypracowanego przez zgrupowane w nim firmy). Im niższy wskaźnik, tym dany indeks (rynek) bardziej niedowartościowany. Im wyższy wskaźnik, tym bardziej dany rynek przewartościowany.

Z zestawienia przygotowanego przez DGP i Idea TFI wynika, że mimo dwucyfrowych wzrostów od początku roku niedowartościowane są akcje rosyjskich i polskich spółek (wskaźnik poniżej 10). – GPW może się okazać czarnym koniem 2012 r. – uważa Adam Zaremba, analityk Idea TFI.

Dość atrakcyjne wydają się też wyceny akcji spółek hiszpańskich, francuskich, brytyjskich, brazylijskich, izraelskich i niemieckich. Jednak – jak zwraca uwagę Zaremba – warto patrzeć nie tylko na wyceny akcji, ale także na to, czy w danej gospodarce nie ma zagrożenia dla eksporterów i czy władze monetarne wciąż mogą w nią pompować tani pieniądz. – Zdrowe finanse publiczne i miejsce na obniżki stóp procentowych to przymioty krajów azjatyckich. Tylko przed Chinami gorszy okres, bo spowolnienie gospodarcze w ich przypadku staje się faktem – uważa Zaremba.

Jeśli problemy strefy euro będą rozwiązywane, w średnim terminie dobrą inwestycją może się okazać wejście na rynek niemiecki (bardzo dobre dane z gospodarki) czy brytyjski. Giełdy z Hiszpanii i Francji, zdaniem analityków, mimo atrakcyjnych wskaźników są obarczone dużym ryzykiem.

Zajmij pozycję

Polacy mogą inwestować w akcje zagranicznych spółek bezpośrednio i pośrednio. Największe domy maklerskie oferują usługę kupna papierów na kilkunastu najważniejszych giełdach świata. Aby jednak skorzystać z tej oferty, trzeba mieć co najmniej 50 tys. zł.

W ofercie krajowych TFI oraz międzynarodowych firm inwestycyjnych działających w Polsce (Schroders, Franklin Templeton, HSBC) znajduje się kilkadziesiąt funduszy, które pozwalają na zajęcie pozycji na wybranych rynkach w dowolnym regionie świata.

>>> Czytaj też: Moody's: Limity dywidendy zwiększą bezpieczeństwo polskich banków

Dla lubiących ryzyko pozostają kontrakty terminowe na indeksy poszczególnych giełd. Instrumenty te pozwalają zarabiać i na wzrostach, i na spadkach indeksów, ale są bardzo ryzykowne: można stracić na nich całość zainwestowanego kapitału. Aby inwestować w kontrakty, trzeba otworzyć rachunek inwestycyjny w firmie oferującej taką możliwość (X-Trade Brokers, TMS Brokers, DM BOŚ, City Index, Admiral Markets, Easy Forex) i posiadać kilka tysięcy złotych na początkowy depozyt.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj