Afera solna: Czesi ostrzegają przed polskim jedzeniem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 marca 2012, 22:06
Czeska izba producentów żywności (Potravinarska komora, PK) ostrzegła w poniedziałek konsumentów w Czechach przed kupowaniem jedzenia z Polski ze względu na możliwą zawartość soli przemysłowej. Powodów do paniki nie widzi czeska Państwowa Inspekcja Weterynaryjna (SVS).

Według zaleceń izby Czesi powinni kupować produkty krajowe. Czeskie służby weterynaryjno-sanitarne tymczasem informują, iż choć na wszelki wypadek prowadzą dodatkowe kontrole, nie wykryły żadnych nieprawidłowości.

PK swoje obawy formułuje na podstawie doniesień polskich mediów o tzw. aferze solnej. "Informacje o wieloletnim wykorzystywaniu soli przemysłowej przy produkcji polskich produktów spożywczych wywołują uzasadnione wątpliwości co do bezpieczeństwa polskiej żywności" - poinformowała izba w komunikacie.

>>> Czytaj też: Prokuratura odmawia ujawnienia listy firm, które mogły używać niejadalnej soli

Dodano, że "ze względu na to, że według informacji polskich mediów tę sól przemysłową wykorzystywało szerokie spektrum przedsiębiorstw, zaczynając od mleczarni i kombinatów mięsnych, a na piekarniach kończąc, istnieją obawy, że zanieczyszczone w ten sposób produkty trafiły też na rynek czeski".

Izba zaleca też, by czeski przemysł przetwórczy unikał polskich surowców spożywczych.

Czeska Państwowa Inspekcja Weterynaryjna (SVS) podała, iż nie widzi powodów do paniki. Podała także, iż zleciła już pobranie próbek soli z importowanej z Polski żywności, ale - jak podkreśliła - nie ma podstaw do obaw.

"Nie oczekujemy problemów. Polska nie informowała żadnego z państw członkowskich (UE) tylko dlatego, że proceder dotyczył trzech podmiotów i tylko i wyłącznie na terenie Polski" - powiedział rzecznik SVS Josef Duben.

Przewrażliwienie czeskich sprzedawców żywności może wynikać z tego, że w ostatnich tygodniach w Czechach głośno było m.in. o masowej sprzedaży przeterminowanych produktów przez wielkie sieci handlowe.

Z ustaleń CBŚ i poznańskiej prokuratury wynika, że trzy firmy - dwie z województwa kujawsko-pomorskiego i jedna z woj. wielkopolskiego - mogły sprzedawać miesięcznie tysiące ton niejadalnej soli (będącej odpadem przy produkcji chlorku wapnia i używanej do posypywania zimą dróg) jako sól spożywczą. Proceder ten mógł trwać kilka lat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj