Warszawskie indeksy poruszały się pod dyktando wydarzeń we Frankfurcie. Nasze byki poczynały sobie jednak śmielej niż ich niemieccy koledzy. WIG20 przodował wśród wskaźników na naszym kontynencie. Dzień rozpoczął od zwyżki o około 1 proc. Po chwilowym osłabieniu, jeszcze przed południem ruszył mocniej w górę, docierając do 2335 punktów i zyskując 1,3 proc. Później nastroje zaczęły się pogarszać i indeks w ciągu kilku godzin znalazł się kilkanaście punktów niżej. Wciąż jednak utrzymywał pozycję europejskiego lidera. Można powiedzieć, że to cofnięcie się może mieć korzystne konsekwencje, tworząc przestrzeń do ponowienia ataku i zbliżenia się do szczytu z 15 marca, znajdującego się w okolicach 2345 punktów. Będzie to możliwe pod warunkiem wystąpienia sprzyjających okoliczności w naszym otoczeniu. Z wtorkowej siły trudno bowiem wnioskować, że warszawski parkiet będzie w stanie wybić się na niezależność od sytuacji na głównych giełdach i odrabianie dystansu do nich.

Od rana siłą wyróżniały się spółki surowcowe. Już w pierwszych minutach handlu akcje JSW i KGHM rosły po około 2 proc. Towarzyszyły im papiery BRE, GTC i Synthosu. Nieco później dołączyły do nich także walory PKN Orlen. Liderem wzrostów w gronie największych spółek były jednak akcje Lotosu, które szły w górę o ponad 3 proc. Niewielkie spadki były udziałem papierów Bogdanki, Boryszewa, PGE i Tauronu. Na szerokim rynku zwracała uwagę siła spółek chemicznych, których akcje zwyżkowały po ponad 4 proc. Przede wszystkim jednak warto zauważyć przełom w przypadku potężnie przecenionych w ostatnim czasie walorów PBG. We wtorek zyskiwały one chwilami ponad 14 proc. To reakcja na informacje o zaawansowanych rozmowach w sprawie sprzedaży kilku spółek z grupy PBG.
Na głównych giełdach europejskich optymizm nie był tak wyraźny, jak w Warszawie i za wyjątkiem Frankfurtu, nie przetrwał do końca dnia. Na otwarciu indeksy w Paryżu, Frankfurcie i Londynie zyskiwały po 0,4-0,5 proc. Zwyżka wyczerpała swój potencjał tuż przed południem. DAX w najlepszym momencie szedł w górę o 1 proc. Pod koniec dnia CAC40 tracił 0,9 proc., FTSE spadał o 0,2 proc., a DAX bronił się przed zejściem pod kreskę.

Początek handlu na Wall Street przyniósł symboliczną zwyżkę indeksów. Za oceanem także nie było widać śladu po niedawnym optymizmie. Dane makroekonomiczne nie przyniosły nowych impulsów. Indeks cen domów w największych amerykańskich zgodnie z oczekiwaniami spadł o 3,8 proc. Także wynoszący 70,2 punktu wskaźnik nastrojów konsumentów nie odbiegał od prognoz.

WIG20 zakończył dzień zwyżką o 0,8 proc., WIG wzrósł o 0,74 proc., mWIG40 o 0,76 proc., a sWIG80 o 0,49 proc. Obroty wyniosły 920 mln zł.