De Guindos wypowiedział się w poniedziałek na forum zorganizowanym przez dziennik "Cinco Dias". Oświadczył, że znacjonalizowany niedawno bank Bankia będzie potrzebował zastrzyku ok. 7 miliardów euro, ale wykluczył, by konieczne było skorzystanie z europejskich funduszy ratunkowych.

W tym miesiącu hiszpański rząd nakazał bankom utworzenie kolejnych rezerw na sumę 30 mld euro, które pokryłyby ich ewentualne straty wynikające z inwestycji w rynek nieruchomości.

Rząd w Madrycie poinformował też, że chce powierzyć dwóm niezależnym instytucjom finansowym przeprowadzenie audytu banków. Ma to "wyeliminować niepewności i zbudować zaufanie" - zaznaczył hiszpański minister. Dodał, że oferty od kandydujących do przeprowadzenia audytu instytucji już napłynęły, a ministerstwo gospodarki ma wkrótce poinformować o ostatecznym wyborze.

Minister sprecyzował, że te instytucje "w ciągu ok. miesiąca przeprowadzą testy odpornościowe" banków, po czym nastąpi druga ocena, która "zabierze nieco więcej czasu".

De Guindos nawiązał też do ogłoszonej w weekend decyzji o korekcie deficytu budżetowego za 2011 roku z 8,5 proc. PKB do 8,9 proc. PKB. Jak wyjaśnił, było to spowodowane nadmiernymi wydatkami czterech hiszpańskich regionów, które nie były "całkowicie przejrzyste" w kwestii swoich finansów.

Reklama

W piątek Moody's obniżył noty 16 hiszpańskich banków, tłumacząc to tym, że działają one w niesprzyjających warunkach, mają kłopoty z dostępem do rynków kapitałowych, a jakość ich aktywów pogarsza się, "ponieważ (liczba) złych pożyczek dla firm z sektora nieruchomości szybko rośnie".

Na obniżenie ratingu instytucji finansowych ma też wpływ słaba zdolność kredytowa samej Hiszpanii.