Dodał też, iż potrzeba czasu, aby ocenić na ile dwa ostatnie przetargi LTRO były skuteczne. Jego zdaniem bank centralny nie ma też możliwości wspierania kapitałowo banków komercyjnych, a może zajmować się jedynie dostarczaniem płynności.
Wymowa słów Mario Draghiego jest taka, iż ECB nie zamierza podejmować dodatkowych działań, dopóki politycy (zwłaszcza niemieccy i francuscy) nie znajdą kompromisu i będą gotowi zaoferować nieszablonowe rozwiązania.
To sugeruje, iż po zaplanowanym na 6 czerwca posiedzenia ECB, żadnych rewolucyjnych pomysłów nie należy oczekiwać. Nie są to dobre informacje dla wspólnej waluty, która znów wraca do spadków – na parze EUR/USD wzrost do 1,2619 wywołany słabym odczytem indeksu PMI dla USA (to pierwsza publikacja wskaźnika sporządzanego przez Markit – spadł on w maju do 53,9 pkt. z punktu odniesienia 56 pkt. w kwietniu),a także zamieszanie wokół EUR/CHF (o przyczynach ruchu na franku pisaliśmy wcześniej, został wykorzystany do wejścia w dolara. Warto też zaznaczyć, że słowa Mario Draghiego odbiły się negatywnie też na EUR/CHF. Z kolei EUR/USD spadł w okolice 1,2570 (stan z godz. 16:03). Co dalej? Mimo, że szef ECB stonował oczekiwania, co do LTRO-3, to nie powinno być to sygnałem do powrotu do silnych spadków EUR/USD i zejścia poniżej rannego dołka na 1,2514. Paradoksalnie wydaje się, że można podtrzymać scenariusz zakładający budowę układu wzrostowego w najbliższych dniach – wspominałem o tym rano. Niemniej potwierdzeniem, iż takie prawdopodobieństwo jest wysokie będzie dopiero złamanie strefy 1,2623-1,2641. Z kolei wzrasta znaczenie lokalnego wsparcia w okolicach 1,2550.
