Niemcy: Merkel szuka poparcia opozycji dla paktu fiskalnego

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 maja 2012, 16:52
Niemiecka kanclerz Angela Merkel rozpoczęła w czwartek negocjacje z opozycyjnymi socjaldemokratami i Zielonymi na temat paktu fiskalnego UE. Jego ratyfikacja wymaga zgody 2/3 posłów Bundestagu, dlatego chadecko-liberalny rząd potrzebuje głosów opozycji.

Ratyfikacja przez Niemcy paktu fiskalnego o wzmocnieniu dyscypliny budżetowej wymaga zgody większości 2/3 Bundestagu. Chadecko-liberalna koalicja rządząca w Niemczech nie ma takiej większości, dlatego Merkel, która była inicjatorem przyjęcia paktu, zabiega o głosy Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) i Zielonych.

Jak poinformował szef SDP Sigmar Gabriel, ponaddwugodzinne spotkanie liderów koalicji i opozycji przyniosło postęp w sprawie uzupełnienia reguł wzmacniania dyscypliny finansowej programem dla wzrostu, inwestycji i zatrudnienia; to jeden z warunków, od których spełnienia opozycja uzależnia zgodę na pakt fiskalny. "Blokada ze strony rządu w tej prawie została przełamana" - powiedział w czwartek Gabriel.

Podobnie skomentował rozmowy szef frakcji Zielonych Juergen Trittin. "Rząd zrozumiał dziś, że musi zmienić swoją politykę, aby pozyskać większość dwóch trzecich w parlamencie" - powiedział.

Według szefa frakcji chadeckiej Volkera Kaudera koalicja i opozycja mają przygotować konkretne propozycje i ponownie spotkają się 13 czerwca.

Koalicja chciałaby doprowadzić do równoległej ratyfikacji paktu fiskalnego i stałego Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (EMS) jeszcze przed wakacjami. Jednak opozycja uważa taki scenariusz za mało realny.

Oprócz programu stymulowania wzrostu gospodarczego partie opozycyjne domagają się też m.in. konkretnych kroków w kierunku wprowadzenia podatku od transakcji finansowych. Zdaniem Gabriela kraje UE, które zgadzają się na opodatkowanie transakcji finansowych, powinny stworzyć "koalicję woli" i wprowadzić taki podatek bez względu na sprzeciw pozostałych członków Unii.

SPD i Zieloni nie nalegają natomiast na wprowadzenie euroobligacji, które rząd Merkel uparcie odrzuca. Zaproponowali rozwiązanie alternatywne wobec wspólnych obligacji strefy euro: utworzenie wspólnego funduszu zarządzania długiem, do którego transferowano by długi krajów eurolandu przekraczające dozwolony 60-procentowy pułap. Państwa byłyby zobowiązane spłacić dług w ciągu 25 lat.

Pozycję przetargową niemieckiej opozycji w rozmowach z rządem o pakcie fiskalnym wzmocnił wynik niedawnych wyborów prezydenckich we Francji, które wygrał socjalista Francois Hollande. On także domaga się stymulowania gospodarek pogrążonych w kryzysie zadłużenia państw eurolandu i powrócił do dyskusji o wprowadzeniu euroobligacji.

Merkel zapewnia, że opowiada się za wspieraniem rozwoju gospodarczego, ale nie kosztem nowych długów. Zdecydowanie odrzuca też euroobligacje i inne rozwiązania, które oznaczałyby wspólną odpowiedzialność państw eurolandu za długi.

Przyjęty z inicjatywy Berlina pakt fiskalny został podpisany w marcu przez 25 z 27 krajów UE. Ustala on reguły dyscyplinowania budżetów narodowych, by w przyszłości zapobiec nowemu kryzysowi zadłużenia w strefie euro.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj