Nie Rosja, nie Ameryka i nie Europa. Nową stolicą światowego luksusu stają się Chiny.
Nie ma co do tego wątpliwości LVMH, największy na świecie producent horrendalnie drogich rzeczy markowych.
W ten weekend francuski koncern otworzy w Szanghaju swój największy sklep w Państwie Środka. Będą to cztery piętra wypełnione po brzegi tym, co Louis Vuitton Moet Hannessy ma najlepszego w swojej ofercie: odzieżą i dodatkami do niej, wyrobami jubilerskimi i perfumami. Jedno piętro będzie wyjątkowo ekskluzywne: wstęp na ten poziom będą mieli tylko najbogatsi, którzy chcieliby dokonać zakupów w ciszy, bez ciekawskich spojrzeń gawiedzi.
Z pewnością takich osób nie zabraknie: w Chinach jest już 115 miliarderów. Co prawda w zestawieniu z Ameryką, która może poszczycić się 412 superbogaczami, liczba ta nie robi wielkiego wrażenia, ale to właśnie w Państwie Środka najszybciej na świecie przybywa ludzi majętnych.
To przekłada się na rynek dóbr luksusowych. Obecnie Chiny zajmują na liście konsumentów rzeczy markowych 3. miejsce (już wydają na nie 28 mld dol.), ale – jak przewidują specjaliści – w ciągu zaledwie trzech lat przeskoczą liderów: Japonię i Stany Zjednoczone.