Analitycy TMS Brokers: Stabilizacja na rynku długu

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
10 sierpnia 2012, 16:13
Szymon Zajkowski, TMS Brokers
Szymon Zajkowski, TMS Brokers/Media
Stabilizacja na rynku długu Eurodolar znajduje się w korekcie trendu spadkowego rozpoczętego w pierwszej połowie ubiegłego roku.

Eurodolar znajduje się w korekcie trendu spadkowego rozpoczętego w pierwszej połowie ubiegłego roku. Po osiągnięciu w drugim dniu tygodnia maksimum na 1,2440, kurs EUR/USD zniżkował w kierunku linii wyznaczającej korektę. Tydzień kończy się poniżej 1,23. Uważamy, że w najbliższych dniach dolar ponownie będzie się umacniał. Spadki kursu jednak nie powinny być dynamiczne. W ubiegłym tygodniu spadła nieco korelacja kursu EUR/USD z rentownościami obligacji najbardziej zadłużonych krajów strefy euro. Uspokojeniu sytuacji na rynku długu peryferii Eurolandu towarzyszyły bowiem spadki eurodolara. Ubiegły tydzień nie obfitował w dużą liczbę ważnych wydarzeń. Władze monetarne nie dyktowały już warunków na rynku walutowym, choć pokłosiem konferencji prasowej po spotkaniu Rady Prezesów ECB były spadki rentowności na krótkim końcu krzywej dochodowości obligacji skarbowych Hiszpanii i Włoch. Głównym przyczynkiem poprawy tej sytuacji było zapewnienie Mario Draghiego o tym, że ewentualny skup papierów rządowych przez ECB prawdopodobnie koncentrowałby się na krótszym końcu krzywej dochodowości.

Na koniec tygodnia rentowność hiszpańskich 10-latek nadal utrzymuje się poniżej 7 proc., natomiast w przypadku Włoch rentowność analogicznych obligacji obniżała się przez cały tydzień i aktualnie wynosi mniej niż 6 proc. Co prawda nie należy łudzić się, że jest to trwała poprawa, tym bardziej że nie została ona spowodowana przez czynniki ekonomiczne, a jedynie siłą perswazji prezesa ECB. Każde mniej lub bardziej spektakularne wydarzenie dotyczące tych dwóch krajów może znów spowodować, że inwestorzy będą wymagać większej premii za ryzyko. Inną ciekawą sprawą - również z rynku obligacji - jest rentowność dwuletnich papierów niemieckich. Inwestorzy traktują ten kraj jako bezpieczną alternatywę dla krajów peryferyjnych Eurolandu jednak dane opublikowane w ostatnim tygodniu zasygnalizowały, że największa europejska gospodarka łapie zadyszkę. Badania niemieckich przedsiębiorców i analityków (indeksy ZEW, IFO i PMI) wskazują na dalszy spadek nastrojów. Największym zagrożeniem jest transmisja dekoniunktury przez kanał handlowy, dlatego w najbliższym czasie należy obserwować dane o handlu zagranicznym. Innym wskaźnikiem, który nie wróży zbyt dobrze jest produkcja przemysłowa - jej miesięczna dynamika znajduje się w trendzie spadkowym od marca bieżącego roku. Opublikowane w piątek dane o inflacji dobrze wpasowują się w obraz spowolnienia – ceny rosną coraz wolniej. ECB nie może pozwolić na to, żeby gospodarka największego gwarant europejskiego długu pogrążyła się w recesji, dlatego rośnie prawdopodobieństwo prowadzenia ekspansywnej polityki pieniężnej.

Słaby tydzień złotego

Złoty na przestrzeni tygodnia osłabił się. Wśród walut krajów zaliczanych do grona rynków wschodzących polska waluta straciła najwięcej zarówno w stosunku do dolara, jak i do euro. Co więcej obok węgierskiego forinta złoty był jedyną waluta która uległa deprecjacji wobec wspólnej waluty. Po osiągnięciu najniższego poziomu od roku (4,03) kurs EUR/PLN wykonał ruch powrotny do przebitego wsparcia na poziomie 4,09. Podobnie zachowywały się notowania złotego w stosunku do amerykańskiego dolara. Kurs USD/PLN odnotował trzymiesięczne minimum na 3,2450, po czym skierował się na północ i przebiły opór wyznaczony przez minima z czerwca bieżącego roku (3,32). Wraz z umiarkowanymi spadkami eurodolara w najbliższych dniach spodziewany się lekkiego osłabienia polskiej waluty.

W ubiegłym tygodniu deprecjacja złotego połączona była ze spadkiem cen polskich obligacji. Najwięcej straciły pięciolatki, których rentowność wzrosła o ponad 30 punktów bazowych i znalazła się na najwyższym poziomie od prawie trzech tygodni (4,59 proc.). Tym samym dało o sobie znać ryzyko, o którym informowaliśmy wielokrotnie. Mianowicie duże (i ciągle rosnące) zaangażowanie zagranicznych inwestorów w polskie obligacje powoduje, że w sytuacji ich wyprzedaży złoty może dynamicznie tracić na wartości. Obecnie w posiadaniu zagranicznych podmiotów znajduje się ok. 52 proc. polskiego długu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: TMS Brokers
Tematy: komentarz
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj