Złoto z Amber Gold: najpierw pieniądze dla państwa, klienci na końcu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 sierpnia 2012, 17:30
Sztabki złota, fot. Tomislav Forgo
Sztabki złota, fot. Tomislav Forgo/ShutterStock
Złoto znalezione podczas przeszukania Amber Gold nie musi być przeznaczone na spłatę klientów - uważa Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.

Jego zdaniem trzeba sprawdzić, czy należy ono do firmy i jakie są jej zobowiązania wobec państwa; klient jest spłacany na końcu.

Prokurator Wojciech Szelągowski poinformował w piątek, że śledczy zabezpieczyli 57 kg złota, kilogram platyny oraz mniej niż kilogram srebra podczas przeszukania siedzib spółek i obiektów mających związek z działalnością firmy Amber Gold.

"Na razie nie wiadomo, czy to jest cały majątek firmy (...). Ponadto nie jest rozstrzygnięte, że znalezione w piątek m.in. złoto jest własnością firmy. Może się okazać, że jest to część majątku prywatnego prezesa spółki i zostało ono kupione z jego pieniędzy nienależących do spółki" - powiedział wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski.

Dodał, że tak się nie stanie, jeśli przed sądem zostanie udowodnione np., że złoto zostało kupione ze środków pozyskanych od klientów i doszło do wyprowadzenia aktywów spółki i przepisywania ich na majątek prywatny.

Zdaniem Sadowskiego aby klienci-wierzyciele Amber Gold odzyskali pieniądze, spółka przede wszystkim musi mieć aktywa. Nie ma znaczenia, czy jest w stanie likwidacji, czy w stanie upadłości. "Jeżeli spółka nie dysponuje majątkiem odpowiedniej wielkości, aby zaspokoić zobowiązania wobec klientów, to forma prawna, w jakiej zakończy działalność, ma znaczenie drugorzędne" - wskazał.

Sadowski uważa, że na razie nie można ocenić, jaki odsetek z całego majątku firmy zostanie przekazany do podziału na spłatę poszkodowanych klientów. "W Polsce system prawny jawnie dyskryminuje obywateli, którzy są gorzej traktowani niż urzędy. Obywatele i urzędy nie są równi wobec prawa, dlatego najpierw z zabezpieczonych środków ewentualnie zaspokoi się np. ZUS, później fiskus, następnie pracownicy firmy. Klienci, jeśli dostaną jakieś pieniądze, to dostaną je na samym końcu - podkreślił.

Dodał, że może się okazać też tak, iż po spłacie możliwych zobowiązań wobec państwa, środki spółki się wyczerpią. Wtedy dla klientów nic nie zostanie. "Tak zrobiono prawo, że obywatele są traktowani gorzej niż urzędy" - podkreślił.

Amber Gold to firma inwestująca w złoto i inne kruszce, działająca od 2009 r. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku, które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. Przed kilkoma dniami zapadła decyzja o jej likwidacji. Amber Gold była głównym udziałowcem linii lotniczych OLT Express.

>>> Czytaj też: Postawiono zarzuty szefowi Amber Gold

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: finanseprawo
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj