Obsługa bezrobotnych nie szukających pracy kosztuje państwo 300 mln zł

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 października 2012, 15:47
Bezrobocie Fot. Shutterstock
Bezrobocie Fot. Shutterstock/ShutterStock
300 mln zł rocznie trafia na obsługę osób, które nie szukają pracy, rejestrują się jedynie dla bezpłatnej opieki medycznej - uważa wiceminister pracy Czesława Ostrowska.

Ostrowska była w środę gościem konferencji podsumowującej badania Centrów Aktywizacji Zawodowej (CAZ) powołanych w 2010 r. w strukturach urzędów pracy. Wiceminister pracy zwróciła uwagę, że w działaniach służących wsparciu bezrobotnych w znalezieniu pracy problemem pozostaje rejestracja jedynie po to, by uzyskać uprawnienia zdrowotne.

Obsługa takich bezrobotnych kosztuje system urzędów pracy ok. 300 mln zł rocznie - podała. "Te środki mogłyby zostać wykorzystane na inne cele i lepiej służyć pracy z bezrobotnymi zainteresowanymi znalezieniem pracy" - podkreśliła Ostrowska.

Według koordynatorki projektu badającego tworzenie w urzędach pracy CAZ Ireny Wolińskiej w zależności od powiatu od 30 do nawet 70 proc. bezrobotnych rejestruje się wyłącznie, żeby uzyskać bezpłatne świadczenia zdrowotne, ta grupa nie jest zainteresowana żadnymi usługami urzędów pracy. "To przeszkadza w aktywizacji osób bezrobotnych, zainteresowanych znalezieniem pracy" - podkreślała.

W ramach CAZ urzędy próbują wydzielić grupę rzeczywiście szukających zatrudnienia. Z badań wynika, że w powiatowym urzędzie pracy w Gdańsku, żeby dotrzeć do faktycznie zainteresowanych uzyskaniem pracy stosowany jest od marca system oświadczeń. Rejestrujący się bezrobotny deklaruje, czy jest zainteresowany współpracą z pośrednikiem pracy i doradcą zawodowym, czy nie będzie korzystał z takiego wsparcia i pracy poszuka na własną rękę.

W drugim przypadku zostanie zaproszony do urzędu po 120 dniach; zgodnie z przepisami zostanie mu złożona propozycja odpowiedniej pracy lub udzielenia innej formy pomocy. Takiej osobie urząd zaproponuje też wszelkie obligatoryjne - wymagane prawem - formy pomocy, ale nie będzie proponował działań fakultatywnych.

70 proc. klientów gdańskiego PUP podpisuje drugi typ oświadczenia.

Dzięki takiemu rozwiązaniu na jednego pośrednika przypada obecnie 180 osób faktycznie zainteresowanych znalezieniem pracy z pomocą urzędu, a nie jak wcześniej - 600. Obecnie pośrednik może zająć się dziennie dziewięcioma osobami, pomoc jest też skuteczniejsza - oceniają badający Centra.

Resort pracy szacuje, że bezrobocie we wrześniu mogło wynieść 12,5-12,6 proc. przy 12,4 proc. w sierpniu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj