Rynek nieruchomości w USA powoli odbija się od dna

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
15 października 2012, 15:48
Amerykański rynek nieruchomości, którego upadek zapoczątkował globalny kryzys finansowy pięć lat temu, najgorsze ma już za sobą. Tak przynajmniej uważa prezes największego pod względem aktywów banku USA, JP Morgan Chase. 

Jamie Dimon ogłosił redukcję aż o 1/3 (do 1,8 mld dol.) kredytów hipotecznych, które mogą być spisane na straty. Zapowiedział też wzrost zysków banku w tym roku, z 4,3 mld dol. w 2011 r. do 5,7 mld dol. w roku bieżącym. – Zaczyna się dobry okres dla naszego banku, ale także dla innych banków amerykańskich. Ich wyniki powinny poprawić się w takim samym stopniu jak w JP Morgan – uznał Dimon.

Jego oczekiwania potwierdził największy amerykański kredytodawca na rynku hipotecznym – Wells Fargo. Bank ogłosił w ostatnim kwartale rekordowy zysk 4,9 mld dol.

Ocenia się, że ceny domów i mieszkań w USA od 2008 r. spadły średnio o 25 proc., a bezrobocie wzrosło do blisko 10 proc. Spowodowało to, że wielu Amerykanów nie było w stanie spłacić swoich zobowiązań. Amerykański sektor bankowy przed bankructwem uratował tylko fundusz o wartości blisko biliona dolarów uruchomiony jeszcze przez George’a W. Busha.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj