Czesi płacą polityczną cenę za cięcia wydatków

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 listopada 2012, 03:50
Stare Miasto w Pradze i tłumy turystów, Czechy
Stare Miasto w Pradze i tłumy turystów, Czechy/ShutterStock
Premier Petr Necas jest tak zdeterminowany, żeby ograniczyć deficyt budżetowy Czech, że wywołał kryzys polityczny, który prawie doprowadził do upadku jego rządu.

Wielu ekonomistów obarcza go winą za przedłużającą się recesję w kraju.

Na świecie toczy się coraz ostrzejsza debata czy zbyt silne zaciskanie pasa może zaszkodzić gospodarce. Nawet Międzynarodowy Fundusz Walutowy podziela te obawy. W tym sporze czeski premier i jego minister finansów Miroslav Kalousek, do tej pory twardo obstawali przy zacieśnieniu fiskalnym.

- Międzynarodowe instytucje i rynki finansowe ufają czeskiemu rządowi – twierdzi Necas, obawiając się, że wiarygodność kraju ucierpi, jeśli porzuci walkę z deficytem.
Deficyt budżetowy Czech osiągnął maksymalny poziom 5,8 proc. PKB w szczycie kryzysu w 2009 r., a potem spadł do 4,8 proc. w 2010 r. i 3,1 w ubiegłym. Rząd podniósł sobie poprzeczkę i w miejsce 3,6 proc. celu który zakładał wcześniej, i obecnie walczy, aby ten rok zamknąć deficytem 3,2 proc. i osiągnąć dopuszczalne w UE 3 proc. w 2013 r.

>>> Zobacz też: Złoto będzie drożeć - to zabezpieczenie przed głupotą polityków

Problem polega na tym, że cel stał trudniejszy do osiągnięcia, ze względu na spowalniającą gospodarkę. To jest wynik między innymi kryzysu w strefie euro, który uderza w czeski eksport oraz słabnącego popytu wewnętrznego. W efekcie spadają dochodowy budżetu. Necas i Kalousek próbowali skompensować te ubytki przez cięcia wydatków i wzrost podatków. Jednak te rozwiązania mogą pogłębić recesję i nakręcić spiralę kryzysu, gdzie coraz niższe wpływy prowadzą do coraz ostrzejszego zaciskania pasa.

W takiej polityce nie ma miejsca na stymulację po stronie fiskalnej ani przestrzeni na bardziej ekspansywną politykę pieniężny, gdyż bank centralny już obniżył podstawową stopę procentową do najniższego w historii poziomu 0,05 proc.

- Czesi popełnili wielki błąd w polityce monetarnej, a sytuacja fiskalna jest jeszcze gorsza – mówi Lars Christiansen z Danske Banku.

>>> Pełen tekst artykułu znajdziesz na: obserwatorfinansowy.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj