Shell rozpycha się na rynku

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
17 stycznia 2013, 19:33
Piotr Dziwok najpierw zaoferował lepsze paliwo w cenie zwykłego, teraz rzuca rękawicę konkurencji. Przejmuje sieć Neste i wypowiada wojnę krajowym dostawcom paliwa lotniczego.

Gdy w połowie 2011 r. obejmował stery w polskim oddziale koncernu, Shell był – wspólnie z Lotosem – trzecią pod względem wielkości siecią stacji w Polsce, ustępującą Orlenowi i BP. Od tego czasu spółka pod wodzą Piotra Dziwoka mocno zamieszała na rynku.

Zanim jednak do tego doszło, Dziwok testował możliwości koncernu na innych rynkach.

Pracę w Shellu rozpoczął w połowie lat 90. od budowy biznesu płynów i kosmetyków samochodowych. Zaczynał w Polsce, ale szybko awansował. Niewątpliwie pomogło to, że zna kilka języków obcych. Płynnie mówi po angielsku, rosyjsku i portugalsku.

Jego pierwszym dużym wyzwaniem było utworzenie i pokierowanie nową organizacją w ramach paliwowego giganta – Shell Chemicals w Europie Wschodniej i WNP. Sprawdził się i koncern wysłał go do Brazylii. W 2003 r. został dyrektorem sprzedaży Shell Chemicals w Ameryce Łacińskiej, a następnie wiceprezesem Shell Brazil. Przed objęciem funkcji szefa Shell Polska był odpowiedzialny za wprowadzenie nowych systemów w globalnym biznesie kart paliwowych Shell.

W kwietniu ubiegłego roku już jako prezes Shell Polska zdecydował się na zagranie va banque – wycofał ze stacji tradycyjną benzynę i olej napędowy, a zastąpił zupełnie nowatorskim paliwem, Fuel Save. Zaproponował, po tej samej cenie, paliwo średnio o 2 proc. bardziej efektywne niż to dotychczas oferowane. A wszystko dzięki specjalnej formule i środkom smarującym dodawanym do benzyn i diesla poprawiającym wydajność. Wyższe koszty produkcji spółka zrekompensowała sobie większą sprzedażą.

Shell jest dziś liderem na rynku pod względem innowacyjności paliw. Jako jedyny oferuje w naszym kraju supernowoczesny olej napędowy Shell V-Power Diesel, produkowany w technologii GTL (produkcja paliwa z gazu ziemnego), który poprawia moc silnika.

Jednak Piotr Dziwok, absolwent moskiewskiej politechniki oraz Akademii Ekonomicznej w Krakowie i posiadacz dyplomu MBA Uniwersytetu Minnesota, nie spoczywa na laurach. Z końcem 2012 r. po raz kolejny zaskoczył rynek. Ogłosił, że przejmuje automatyczne stacje Neste w Polsce. O fińską sieć biły się niemal wszystkie koncerny paliwowe, z Orlenem i Lotosem na czele. Ostatecznie, dość niespodziewanie, wyścig o 106 stacji wygrał Shell. – Nie byliśmy w stanie zapłacić tyle co oni – żałowali, już po ogłoszeniu transakcji, w gdańskim Lotosie.

Dziwok nie ujawnił, ile zapłacił. Jasne jest natomiast, że spółka znów odkroiła dla siebie spory kawałek rynkowego tortu. Dzięki akwizycji stanie się drugim graczem w Polsce. Na razie nie wiadomo, czy szef Shella zdecyduje się na dalsze prowadzenie stacji w formule samoobsługowej. Wszystko wskazuje na to, że automaty znikną, a na stacjach działających jeszcze dziś z logo Neste pojawią się sklepy i kąciki gastronomiczne.

Wczoraj z kolei Dziwok oficjalnie poinformował, że koncern włącza się do walki o rynek paliwa lotniczego. Shell Aviation wszedł z paliwem na katowickie lotnisko w Pyrzowicach, odbierając część rynku rywalizującym Petrolotowi i Lotosowi.

1170875-i02-2013-012-00000160a-802.jpg
Piotr Dziwok pracę w Shellu rozpoczął w połowie lat 90. MAREK WIŚNIEWSKI/CYFRA/FORUM
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj