Niecałe pięć miesięcy po tym, jak Minister Finansów Katrin Juliusdottir powiedziała, że korona islandzka prawdopodobnie nigdy nie wróci do systemu wolnego przepływu dewiz, to samo sygnalizuje prezes Banku Centralnego Mar Gudmundsson. “Mówiliśmy, że Islandia może żyć z koroną, ale będzie trzeba zrobić pewne rzeczy” – powiedział Gudmundsson. “I może się zdarzyć, że nie będzie nam się podobało wszystko, co trzeba zrobić. Wtedy musimy rozważyć inne opcje. Inną opcją jest przystąpienie do dużej unii walutowej.”

W 2008 r. największe islandzkie banki były zadłużone na 85 mld dolarów, a Islandia nałożyła kontrole walutowe, by zahamować odpływ kapitału. Międzynarodowy Fundusz Walutowy i wielu ekonomistów, w tym laureat Nagrody Nobla Paul Krugman, pochwaliło ten krok. Obecnie, mimo wzrostu gospodarczego na wyższym poziomie niż w większości krajów europejskich, Islandia utrzymuje limity wahań walutowych ze strachu, że korona nie przetrwa bez takiej pomocy.

Zagraniczni inwestorzy mają około 8 mld dolarów zamrożonych w walucie islandzkiej. Dla porównania całkowity produkt gospodarczy kraju w 2012 r. wyniósł 13 mld dolarów. Spadek wartości korony podbiłby inflację i zaszkodził gospodarstwom domowym na tej atlantyckiej wyspie.

Osłabić, by wzrosnąć

Nawet w systemie kontroli walutowych korona straciła prawie 6 proc. wobec euro w ciągu ostatnich 12 miesięcy i niemal 5 proc. wobec dolara. Inflacja r/r utrzymała się na poziomie 4,2 proc. w styczniu, poinformował urząd statystyczny 29 stycznia.

Reklama

Decydenci w krajach z najmniejszymi walutami usiłują chronić swoje rynki. Nawet największe gospodarki skupiają się na kursach wymiany walut, zaś debata publiczna toczy się częściej wokół tematu konkurencyjności handlowej niż wokół obniżenia długu publicznego.

>>> Czytaj również: Jędrzejak: Wojna walutowa trwa

Po spotkaniu przywódców największych gospodarek w Moskwie wysłano sygnał, że Japonia może nadal stymulować swój wzrost, o ile politycy nie opowiedzą się publicznie za dewaluacją jena. Przywódcy państw grupy G20 zobowiązali się nie manipulować kursami wymiany swoich walut, by poprawić konkurencyjność.

Silna Skandynawia

“To problem nie tylko Islandii,” stwierdził Gudmundsson. “Ta dyskusja toczy się na całym świecie. Im mniejszy kraj, tym więcej trudności.” Gudmundsson uznał przetrwanie małej waluty w systemie wolnej wymiany za bliskie niemożliwemu.

W regionie krajów nordyckich – którego częścią jest Islandia – Szwecja i Norwegia mają zupełnie uwolnione waluty, dla duńskiej korony zaczepem walutowym jest dolar, a Finlandia jest członkiem strefy euro. W zeszłym tygodniu szwedzka korona poszybowała w kwotowaniu wobec euro, a korona norweska sięgnęła w sierpniu dziewięciomiesięcznego szczytu swojej wartości, gdy inwestorzy zwrócili się ku krajom z ratingiem AAA. Jednak kierunek tych przepływów był różny, bo inwestorzy próbują wyczuć, czy strefa euro ma za sobą najgorszą fazę kryzysu czy też powinni nadal kupować bezpieczniejsze aktywa.

Zmienność

Dla szwedzkiej korony zmienność w ujęciu miesięcznym – miara oczekiwanych zmian kursowych – wynosiła średnio 14,96 proc. od 2008 r. w porównaniu ze średnią wahań na poziomie 10,2 proc. w ciągu pięciu lat poprzedzających kryzys finansowy, który nastąpił w 2007 r. Dla norweskiej korony zmienność miesięczna wynosiła 14,4 proc. od 2008 r. wobec 10,2 w latach przedkryzysowych.

Szwecja oświadczyła, że nie ucieknie się do użycia środków osłabiających walutę, ale eksporterzy narzekają na swoją kiepską pozycję konkurencyjną. W sąsiedniej Norwegii prezes banku centralnego Oeystein Olsen powiedział w zeszłym tygodniu, ze jest gotów obciąć stopy procentowe, jeśli norweska korona za bardzo się umocni. Zarówno Szwecja, jak i Norwegia zawdzięczają eksportowi około połowę swojej produkcji gospodarczej.

Przed Islandią jeszcze szereg kroków na drodze do gospodarczego odrodzenia. Udało jej się wygrać batalię sądową z Wielka Brytania i Holandią w zeszłym miesiącu i tym samym oddalić widmo 2,6 mld dolarów potencjalnego odszkodowania za nieuznanie roszczeń deponentów. To zwycięstwo było sygnałem dla Moody’s do podniesienia perspektywy Islandii do poziomu stabilnego Baa3, a Fitch podniósł rating Rejkjawiku z BBB- do BBB.

>>> Czytaj więcej: Fitch podniósł rating islandzkich obligacji do poziomu BBB

Kolejne załamanie?

Według Fridrika Jonssona, ekonomisty Banku Światowego, te sukcesy nie wystarczą, by wyspa obroniła się przed szokiem z zewnątrz. Ostrzega, że przywrócenie swobodnych kwotowań spowoduje “kolejne załamanie gospodarcze”, jeśli Islandia nie podejmie “radykalnych kroków”.

Dla Islandii, która rozpoczęła rozmowy o członkostwie w UE w 2010 r., kryzys w strefie euro jest nauczką, że uczestnictwo w unii walutowej nie zawsze stanowi najlepszą ochronę. Kluczowe jest dostrojenie do bloku walutowego, do którego chce się przystąpić, uważa Anders Svendsen, ekonomista banku Nordea.
Członkostwo w strefie euro “może mieć krótkoterminowe korzyści, lecz mogą one zostać przeważone przez długoterminowe negatywne efekty, którym towarzyszy związanie sobie rąk, podczas gdy gospodarka nie zbliża się nawet do równowagi”, dodaje Svendsen.