E-myto: Kary za nieopłacone e-myto są sprzeczne z konstytucją

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 maja 2013, 05:45
Drogi
Drogi/ShutterStock
Przepisy, zgodnie z którymi na kierowców nieopłacających e-myta nakłada się kary pieniężne, powinny zostać uchylone w drodze skargi konstytucyjnej.

Sprawa jest poważna, bo nie chodzi o mandaty po kilkaset złotych. Od lipca 2011 r. do końca marca tego roku kierowcy pojazdów o całkowitej masie dopuszczalnej przekraczającej 3,5 tony zapłacili 20,5 mln zł kar za nieopłacenie e-myta, a pojedyncze kary sięgały kilkudziesięciu tysięcy złotych. Wszystko dlatego że kierowca za brak środków na koncie musi płacić po 3 tys. zł za każdą miniętą bramownicę kontrolną ustawioną na drodze.

Taka interpretacja przepisów ustawy o drogach publicznych budzi sprzeciw nie tylko kierowców, lecz także środowisk prawniczych. DGP dotarł do opinii prawnej przygotowanej przez Naczelną Radę Adwokacką. „Zasadne jest podjęcie kroków w kierunku uchylenia wskazanej normy [art. 13 ust. 1 ustawy o drogach publicznych – red.] w drodze skargi konstytucyjnej” – czytamy w niej. 

>>> Czytaj także: E-myto: Minister śpi, kierowca płaci

Wspomniany przepis mówi o karaniu „kierującego pojazdem samochodowym za przejazd po drodze krajowej”. Zdaniem prawników jest on zbyt ogólnikowy i narusza art. 42 ust. 1 konstytucji. „W praktyce powoduje to, że organ nakładający karę stosuje bezpodstawnie wykładnię rozszerzającą, uznając, że użyte w ustawie określenie »przejazd« oznacza pokonanie drogi od jednej bramownicy do drugiej. Wskutek tego dochodzi do sytuacji, w której kierowca jadący jedną drogą i mijający kilka urządzeń kontrolnych jest karany wielokrotnie za ten sam czyn, co narusza podstawowe zasady prawa” – stwierdza NRA. Wyraża też wątpliwości co do tego, kto podlega karze. Często odpowiedzialności prawnej podlega kierowca samochodu, podczas gdy obowiązek uiszczenia opłaty spoczywał na jego pracodawcy.

O przygotowaną opinię pytaliśmy wczoraj w NRA, jednak nie uzyskaliśmy oficjalnego komentarza. Tak czy inaczej rodzi się pytanie – gdyby Trybunał Konstytucyjny uznał art. 13 ust. 1 ustawy o drogach publicznych za niezgodny z ustawą zasadniczą, to co stałoby się z już pobranymi karami i firmami czy kierowcami, którzy je uiścili? – Wtedy każda zainteresowana osoba musiałaby indywidualnie wnosić o zwrot pieniędzy na drodze sadowej – uważa konstytucjonalista prof. Marek Chmaj. Zaznacza jednak, że ponad 90 proc. skarg jest odrzucanych przez trybunał jako niezasadne.

Z niedoskonałości przepisów sprawę zdaje sobie Ministerstwo Transportu, gdzie od miesięcy trwają prace nad ich zmianą. Resort podobno rozważa wprowadzenie kar, których wysokość uzależniona byłaby od czasu, przez jaki kierowca jechał bez wniesienia opłaty, a nie od tego, ile bramek po drodze minął. Ponadto rozważane jest przeniesienie odpowiedzialności z kierowcy na właściciela pojazdu.

>>> Czytaj też: Obwodniece autostradowe będą płatne? Los większości miast wciąż niepewny

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj