W Husby, na północnym przedmieściu stolicy, gdzie 60 proc. mieszkańców urodziło się poza granicami Szwecji, a bezrobocie jest dwukrotnie wyższe od średniej w kraju, młodzi ludzie podpalali samochody, szkoły i inne budynki w pokazie gniewu, który wstrząsnął jednym z najbogatszych krajów Europy. Rozruchy rozniosły się na ponad 10 innych przedmieść Sztokholmu.

“Wykluczenie, ubóstwo i bezrobocie” to główne przyczyny zamieszek – twierdzi Yves Zenou, profesor Uniwersytetu w Sztokholmie, który prowadzi badania nad problemami gospodarki miejskiej i migracji. „Oni czują się wykluczeni ze szwedzkiego społeczeństwa. Wielu nie ma pracy, często z powodu dyskryminacji, i wielu posiada bardzo niskie wykształcenie”. 

Zamieszki zaszokowały Szwecję, której polityka gospodarcza, realizowana przez premiera Fredrika Reinfeldta, pomogła krajowi z ratingiem na poziomie potrójnego “A” wyłonić się jako spokojna przystań z kryzysu zadłużeniowego, który przeorał południe Europy. Jednak pod powierzchnią skumulowanego bogactwa Szwecji skrywają się pęknięcia w gospodarce, bowiem polityka nie potrafiła dotrzeć do demografii, która wyległa na ulice, aby zademonstrować swoją desperację.

Młodzi ludzie potrzebują „pracy oraz jakiegoś zajęcia w wolnym czasie” – uważa 16-letnia Iqra Siddiqui, mieszkająca w Hallunda, przedmieściu na południu Sztokholmu. „Inna sprawa, że rodzice zwykle nie wiedzą, co robią ich dzieci.”

>>> Czytaj też: Imigranci demolują Szwecję. Zamieszki przenoszą się poza stolicę

Z danych statystycznych wynika, że stopa bezrobocia wśród młodych w Szwecji wyniosła w zeszłym roku 23,6 proc., była zatem trzykrotnie wyższa od średniej krajowej. Przedstawiony w tym miesiącu raport służb zatrudnienia pokazał, że około 77 tys. osób w wieku od 16 do 29 lat ani nie studiowało, ani nie pracowało w okresie ostatnich trzech lat, co sugeruje istnienie jeszcze większego ukrytego bezrobocia. Dla porównania – w zeszłym roku pracy nie miało około 153 tys. młodych ludzi. 

Według policji, która od początku zamieszek 19 maja zatrzymała 29 osób, większość uczestniczących w rozruchach to dwudziestolatki. Ich los jedynie potwierdza, że gospodarcze bolączki Europy najmocniej uderzają w młodych ludzi. Zgodnie z danymi Eurostatu bezrobocie wśród młodych w 27 krajach Unii Europejskiej sięgnęło w marcu 23,5 proc, podczas gdy w USA wyniosło ono 16,2 proc.

Sceny z tego tygodnia są powtórką podobnych niepokojów młodych ludzi w Europie od początku globalnego kryzysu gospodarczego. W roku 2011 zamieszki, które rozpoczęły się w północnym Londynie rozszerzyły się na Manchester i rejon Midlandów. Były to najbardziej gwałtowne zamieszki młodych w Wielkiej Brytanii od lat osiemdziesiątych. Paryż był scenerią dla podobnych aktów przemocy.

W Szwecji rozruchy podczas weekendu rozprzestrzeniły się na inne miejscowości, w tym Örebro i Linköping, natomiast w stolicy zamieszki zaczęły wygasać. 

Najwięcej imigrantów w Szwecji wywodzi się z Finlandii, następnie z Iraku i Polski. W Husby mieszkańcy z zagranicznym rodowodem, czyli albo urodzeni za granicą albo mający obu rodziców nie będących Szwedami, w 80 proc. pochodzą z Azji lub Afryki.

>>> Polecamy: Kiruna - szwedzkie miasto, które zostanie puste z powodu kopalni żelaza