Po wyjeździe inspektorów ONZ interwencja USA w Syrii "łatwiejsza"

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
31 sierpnia 2013, 13:04
Wyjazd ONZ-owskich inspektorów z Syrii ułatwia Amerykanom ewentualną interwencję zbrojną w tym kraju - sugerują komentatorzy. Znikająbowiem przeszkody zarówno polityczne jak i praktyczne.

Jak pisze amerykański dziennik "The New York Times", inspektorzy ONZ spędzili w Syrii ostatnie cztery dni; sprawdzali, czy rzeczywiście doszło tam do ataku chemicznego na cywilów. Ich obecność w Syrii była dla Waszyngtonu ważnym czynnikiem w planowaniu ewentualnego ataku zbrojnego, podkreśla gazeta.

Zdaniem analityków BBC, teraz, gdy inspektorów już nie ma, Waszyngton może swobodniej planować ewentualne uderzenie, bez obaw, że ekipa ONZ może ucierpieć.

"Były głosy, by poczekać na raport ONZ w sprawie ataku chemicznego, ale analiza może potrwać dwa tygodnie. Waszyngton już wcześniej mówił, że dokument nie jest niezbędny, więc teraz Biały Dom będzie mógł podjąć decyzję samodzielnie", mówi analityk BBC Katie Watson.

Amerykanie dają do zrozumienia, że sami mają dowody na atak chemiczny ze strony prezydenta Assada, i że należy go za ten atak ukarać. Amerykańska armia ma do dyspozycji cztery niszczyciele w rejonie Morza Śródziemnego, bazy lotnicze w Turcji i w Jordanii, oraz dwa lotniskowce.

>>> Polecamy: Stratfor: Interwencja USA w Syrii może rozpętać koszmar dżihadu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: wojsko
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj