Kerry znajduje poparcie w Londynie

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
9 września 2013, 15:15
Amerykański sekretarz stanu John Kerry rozmawiał w Londynie o perspektywie akcji zbrojnej przeciwko Syrii.

Jak powiedział John Kerry, Stany Zjednoczone nie mają żadnych złudzeń, że konflikt w Syrii zakończyć może tylko rozwiązanie polityczne, a uderzenie zbrojne miałoby tylko na celu wyeliminowanie syryjskiej broni chemicznej.

Po rozmowach w brytyjskim MSZ John Kerry przedstawił dziennikarzom fakty, tak jak je widzi Waszyngton: "Syria i Iran przyznają, że doszło do ataku chemicznego, tyle że starają się zrzucić winę na ludzi, którzy nie mają ani ekspertyzy naukowej, ani broni, aby tego dokonać. To sprzeczne z logiką, ze zdrowym rozsądkiem"- podkreślał. John Kerry mówił, że reżym prezydenta Asada grozi teraz światu odwetem, jeśli zostanie pociągnięty do odpowiedzialności, ale dodał: "Nie sądzę, żebyśmy powinni się tego bać, ryzyko bezczynności jest wyższe niż ryzyko czynu"

Brytyjski szef dyplomacji nie mógł zaoferować Amerykanom zbrojnej pomocy, bo 10 dni temu parlament w Londynie zagłosował przeciwko udziałowi Wielkiej Brytanii w ataku na Syrię. William Hague oświadczył jednak po spotkaniu z Johnem Kerrym: "Podziwiamy przywódczą rolę prezydenta Obamy i sekretarza Kerry'ego, którzy z taką mocą prezentują swoje stanowisko światu. Mają w tym pełne dyplomatyczne poparcie Wielkiej Brytanii."

>>> Polecamy: Syria dziękuje Rosji

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: wojsko
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj