Samorządy przed wyborami inwestują w drogi

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 grudnia 2013, 06:45
Gdzie kierowców czekają utrudnienia w 2014 r.
Gdzie kierowców czekają utrudnienia w 2014 r./DGP
Tuż przed wyborami lokalnymi samorządy zwiększą wydatki na drogi. Często o setki milionów złotych.

Przyszły rok będzie decydujący dla dzisiejszych władz lokalnych. W listopadzie 2014 r. w całym kraju odbędą się wybory samorządowe. Wcześniej można się więc spodziewać serii uroczystych otwarć i przecinania wstęg. Nieprzypadkowo w wielu miastach nastąpi więc na tę okoliczność inwestycyjne przyspieszenie na drogach.

Warszawa planuje zwiększenie wydatków w tym zakresie o niemal 200 mln zł – z założonych na koniec bieżącego roku 572 mln zł do 766 mln zł w przyszłym roku. Lublin zamierza wydać 354 mln zł (o 54 mln zł więcej niż w 2013 r. i niemal trzykrotnie więcej niż w 2011 r.), Rzeszów – 319 mln zł (w tym roku jest to tylko 168 mln zł). A Bydgoszcz – prawie 200 mln zł (plan na bieżący rok to nie - wiele ponad 126 mln zł).

Inwestycje na tak szeroką skalę, oprócz korzyści w przyszłości, w teraźniejszości oznaczają utrudnienia dla kierowców w postaci zmiany organizacji ruchu, objazdów i korków. Choć samorządy bardziej niż o kłopotach komunikacyjnych wolą mówić o projektach, które są już na etapie finalnym. – Z końcem 2013 r. Toruń zakończy jedną z największych inwestycji w ostatnich latach, czyli budowę mostu przez Wisłę, co znacznie poprawi przejezdność miasta – zapowiada Aleksandra Iżycka z Urzędu Miasta w Toruniu. 

>>> Czytaj też: Branża budowlana: Rodzime firmy rzadko budują polskie autostrady

Lokalne władze przekonują, że przyspieszenie wydatków na drogi to po prostu część długofalowego procesu inwestycyjnego i nie ma to żadnego związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Eksperci, których pytaliśmy, są jednak innego zdania.

– Jest rzeczą oczywistą, że to kiełbasa wyborcza. Inwestycje drogowe nie przynoszą zwrotu. Samorządy nastawiają się na spektakularność, która zaimponuje wyborcom – mówi Eryk Kłossowski, adwokat i ekspert od transportu.

Pytanie tylko, czy wyborcy zdążą na czas docenić starania samorządowców. Zanim odczują większy komfort poruszania się po mieście, będą musieli przyzwyczaić się do utrudnień na drogach. Tak jak mieszkańcy północnej części Warszawy, którzy od kilku tygodni codziennie stoją w gigantycznych korkach spowodowanych przebudową mocno obleganej Trasy AK (miasto przystosowuje ją do parametrów drogi ekspresowej). Niezadowolenie kierowców może się negatywnie odbić na poparciu przy urnach wyborczych. – Prezydenci miast, którzy w roku wyborczym przeprowadzą inwestycje drogowe na szeroką skalę, mogą się boleśnie sparzyć – przestrzega Eryk Kłossowski.

>>> Polska to drogowe Bizancjum. Zobacz najbardziej przewartościowane konstrukcje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj