Euler Hermes: Liczba upadłości spadła 62 w styczniu

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
3 lutego 2014, 08:51
Firma, bankructwo, upadłość Fot. Shutterstock
Firma, bankructwo, upadłość Fot. Shutterstock/ShutterStock
Liczba upadłości firm zarejestrowanych w styczniu wyniosła 62 wobec 90 w styczniu 2013 r., informuje Euler Hermes Collections na podstawie oficjalnych danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego.

"Zsumowany ostatni znany obrót firmy, których upadłość ogłoszono wynosił ok. 1,1 mld zł, a zatrudnienie ok. 3,1 tys. osób (według ostatnich dostępnych danych)" – czytamy w komunikacie. 

- Wzrost PKB w ubiegłym roku według wstępnych szacunków wyniósł 1,6 proc. (za GUS), stąd trudno oczekiwać w tym roku radykalnej zmiany liczby upadłości, a raczej powrót do poziomu z lat 2010-2012 - powiedział członek zarządu Towarzystwa Ubezpieczeń Euler Hermes (odpowiedzialny za ocenę ryzyka) Tomasz Starus. 

Zaznaczył, że jest to wciąż dwukrotnie wyższa liczba upadłości niż pięć lat temu, a wtedy mała liczba upadłości polskich firm w styczniu 2009 roku była efektem wysokiego, ponad 5-procentowego wzrostu PKB w roku 2008. 

- Powrót do wzrostu gospodarczego na poziomie min. 4-5 proc. wydaje się więc niezbędny do tego, aby jednoznacznie odwrócił się także trend w kondycji przedsiębiorstw wyrażony liczbą ich upadłości. Obecnie mamy raczej fazę zbliżoną do przeczekania, ewentualnie umiarkowanego optymizmu ale jeszcze nie jednoznacznej poprawy kondycji biznesu jako całości - dodał członek zarządu Euler Hermes. 

Porównując styczeń 2014 do stycznia ubiegłego roku różnica w liczbie upadłości jest znaczna, ale w kolejnych miesiącach powinna się ona zacierać, stwierdza Euler Hermes. W ubiegłym roku liczbę tę zawyżały w I kwartale problemy eksporterów, zwłaszcza wyrobów przemysłowych, którzy już od drugiego kwartału radzili sobie stosunkowo lepiej. 

- Wpływ na aktualne wyniki miała również łagodna aura w dwóch ostatnich miesiącach 2013 roku, pozwalająca na kontynuowanie wielu prac. Dzięki temu później zaczął się zwyczajowy okres zimowego spowolnienia w budownictwie, także w kwestii rozliczeń pomiędzy firmami. Mimo to nie można sytuacji określać już mianem przełomu. Wciąż zakres prac i zamówień w budownictwie na kolejne miesiące jest niesatysfakcjonujący, a ubiegły rok oznaczał spadki nie tylko liczby oddanych mieszkań i rozpoczynanych budów nowych, ale także ograniczenie ilości wydawanych decyzji na ich budowę (za GUS – o 16 proc. mniej niż rok wcześniej) - ocenił dyrektor analiz branżowych Euler Hermes Collections Michał Modrzejewski, cytowany w komunikacie. 

Nie zapowiada to więc jeszcze zwiększenia popytu na materiały budowlane do poziomu sprzed kilku lat, co pozwalałoby dystrybutorom materiałów budowlanych podnieść swoje marże i powrócić do rentowności obrotu. Wzrost sprzedaży w końcówce ubiegłego roku wynikał przede wszystkim czynników podatkowych (koniec ulgi). 

- Ożywienie (a raczej koniec regresu w popycie wewnętrznym od III kwartału ub. roku) wciąż jest na tyle płytkie, że wiele firm ma kłopoty ze zobowiązaniami liczonymi w kwotach, które w czasach lepszej koniunktury gospodarczej – chociażby 5-6 lat temu nie były żadnym problemem - podsumował prezes Euler Hermes Collections Maciej Harczuk. 

>>> Unilever i Polpharma zapowiedziały firmom reklamowym i PR-owym, że jeśli chcą podpisywać z nimi kontrakty, to na zapłatę będą musiały poczekać dużo dłużej, niż przewiduje to prawo. Rynek reklamowy się buntuje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISBnews
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj