Naloty amerykańsko-izraelskie na Iran spowodowały zakłócenia na światowym rynku energii. Spowodowane to było zagrożeniem dla bezpieczeństwa żeglugi przez cieśninę Ormuz.
Cieśnina Ormuz to jeden z najważniejszych strategicznie punktów żeglugowych świata. Jest kluczowa dla globalnego bezpieczeństwa energetycznego, ponieważ przepływa przez nią około 20-25 proc. światowego transportu ropy naftowej oraz ok. 20 proc. gazu LNG.
Destabilizacja w regionie cieśniny i jej blokady spowodowały, że około jedna piąta światowych dostaw ropy naftowej i gazu ziemnego została zablokowana. W efekcie tego, państwa Europy i Azji zaczęły poszukiwać alternatywnych dostawców surowca.
USA staną się eksporterem netto ropy?
Rafinerie w Azji i Europie, które są uzależnione od dostaw z Bliskiego Wschodu, zaczęły poszukiwać alternatywnego źródła. Przyczyniło się to do zwiększenia popytu na amerykańską ropę. Dla przypomnienia, USA cały czas są jej największym producentem na świecie.
Analitycy i handlowcy twierdzą jednak, że Stany Zjednoczone szybko osiągają pełnię swoich możliwości eksportowych – zauważa agencja Reutera.
W związku z ogromnym popytem, eksport amerykańskiej ropy wzrósł do 5,2 mln baryłek dziennie i jest to najwyższy poziom od siedmiu miesięcy. Jednocześnie import ropy spadł.
Tym samym import netto ropy naftowej, czyli różnica między importem a eksportem, zmniejszyła się w zeszłym tygodniu do 66 tys. baryłek dziennie. Jest to najniższy wynik w historii cotygodniowych podsumowań sięgających 2001 r. W ujęciu rocznym Stany Zjednoczone ostatni raz były eksporterem netto ropy w 1943 r.
Europejskie i azjatyckie kraje patrzą na amerykańską ropę
Jak zauważa agencja, w ostatnich miesiącach kraje takie jak Grecja, po raz pierwszy w historii zakupiły amerykańską ropę naftową. Po raz pierwszy od roku może też ona trafić do Turcji.
Według serwisu śledzenia statków Kpler, około 2,4 miliona baryłek dziennie, czyli około 47 proc. amerykańskiego eksportu, w ubiegłym tygodniu trafiło do europejskich państw. Do Azji natomiast dotarło około 1,49 miliona baryłek dziennie, czyli ok. 37 proc. Dla porównania, w ubiegłym roku ta wartość wynosiła 30 proc.
Największymi nabywcami amerykańskiej ropy byli: Holandia, Japonia, Francja, Niemcy i Korea Południowa.
Rosnący wskaźnik ropy BRENT
Choć import do USA spadł o ponad milion baryłek dziennie do 5,3 miliona baryłek dziennie w zeszłym tygodniu, to Stany Zjednoczone nadal importują dużo ropy naftowej – pisze agencja. Związane jest to z tym, że amerykańskie rafinerie są zaprojektowane do przetwarzania cięższych, bardziej kwaśnych gatunków niż wydobywana przez nie lekka, słodka ropa.
Zwiększenie eksportu związane jest także z różnicami cenowymi między ropą Brent a amerykańską WTI. Zakłócenia w dostawach z Bliskiego Wschodu spowodowały wzrost premii dla ropy Brent, która sięgnęła nawet do 20,69 dolarów za baryłkę
W rezultacie zmniejszyło się zainteresowanie importem ze strony amerykańskich nabywców, a jednocześnie ropa amerykańska stała się atrakcyjna dla rafinerii w Europie i Azji – wyjaśnia Reuters.
