Ropa na południu Anglii stwarza jednak dwa poważne kłopoty - jeden techniczny, drugi polityczny. Brytyjskie gazety zwracają uwagę, że jej wydobycie będzie wymagać szczelinowania.

Raport przygotowywany właśnie przez brytyjski urząd geologiczny na zlecenie ministerstwa energetyki wskazuje na bogate złoża od Kentu przez hrabstwa Surrey, Sussex i Hampshire. Są to akurat najgęściej zaludnione tereny Anglii - i to zaludnione wyborcami Konserwatystów. Ich mieszkańcy to miłośnicy sielskiego krajobrazu i dzikiego ptactwa, którzy już pokonali rząd w walce z wiatrakami, utrącając budowę turbin wiatrowych. 

>>>  W Teksasie zdobycie zezwolenia na szczelinowanie zajmuje siedem dni roboczych. W Wielkiej Brytanii – pół roku. Ta różnica wyjaśnia, dlaczego marzenie Davida Camerona o łupkowym boomie na Wyspach, gdzie jest dość gazu, by zaspokoić popyt kraju przez całe dekady, to dalej mrzonki.

W zeszłym roku stoczyli też pierwsze potyczki o szczelinowanie. Lokalna grupa nacisku skierowała do sądu sprawę przeciwko firmie Europa Oil and Gas planującej próbne wiercenia pod parkiem krajobrazowym w okolicach Dorking w hrabstwie Surrey. A koło wsi Balcombe w Sussex powstał obóz obrońców środowiska przeciwko wierceniom firmy Cuadrilla. 

Można byłoby oczekiwać, że odkrycie ropy nieco ponad rok przed wyborami będzie prezentem dla rządu premiera Camerona. Tymczasem może się to okazać sporym obciążeniem politycznym. 

>>> Europa i USA stworzą gospodarczą potęgę? Kryzys na Ukrainie ma dwie ogromnie poważne ekonomiczne konsekwencje, a Polska znakomicie przeszła surowy test silnego wstrząsu w regionie - pisze w felietonie Andrzej Koźmiński.