Fikcyjne etaty w MSW: Zarzuty dla byłego wicepremiera

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 marca 2014, 18:00
Korupcja
Korupcja/ShutterStock
Prokuratorzy postawili nowe zarzuty karne byłemu wiceministrowi spraw wewnętrznych Witoldowi D. – dowiedział się DGP.

Witold D. pojawił się w siedzibie wydziału przestępczości zorganizowanej i korupcyjnej warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej w poniedziałek. – Podejrzewamy, że Witold D. dopuścił się przestępstwa przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści osobistej lub majątkowej – mówi nam zastępca prokuratora apelacyjnego Waldemar Tyl.

Według informacji DGP zarzuty dotyczą zatrudniania współpracowników wiceministra w Centrum Projektów Informatycznych, które podlegało MSW. Na razie chodzi o dwie osoby, które dostały etaty, choć w rzeczywistości nie świadczyły pracy na rzecz CPI. Razem z premiami zarabiały one po około 10 tys. zł na rękę.

– Zarabiali tam, a w rzeczywistości pracowali dla samego wiceministra w resorcie. Weryfikujemy kilka innych przypadków, w sumie nasze podejrzenia dotyczą ośmiu osób – mówi jedna z osób związanych ze śledztwem. O takiej praktyce opowiedział śledczym Andrzej M., były dyrektor CPI podejrzany o przyjęcie łapówek o wartości kilku milionów złotych. – Dostawałem polecenie i miałem je natychmiast wykonać. Te osoby nawet nie pojawiały się w CPI, nie miały też kompetencji, by pracować przy projektach informatycznych finansowanych z budżetu Unii – tłumaczył na jednym z przesłuchań.

>>> Czytaj też: Przetargi na informatyzację pod lupą prokuratury. Policja zatrzymała 18 osób

Sam zgodził się zostać „małym świadkiem koronnym”, co oznacza, że wiarygodność jego zeznań oceni sąd, który będzie mógł go nagrodzić nadzwyczajnym złagodzeniem kary. Dla Witolda D., który nadzorował informatyzację w resorcie kierowanym przez Grzegorza Schetynę, to już kolejne zarzuty z tego samego artykułu. Według prokuratorów na jego polecenie podpisano wiele nieuzasadnionych merytorycznie umów z firmą doradczą. – To jeden z wielu wątków śledztwa w sprawie nieprawidłowości przy informatyzacji państwa – opowiada nasz rozmówca.

W Prokuraturze Apelacyjnej potwierdziliśmy oficjalnie, że zarzuty postawiono także Andrzejowi A., byłemu już prezesowi firmy IT.expert. Tym razem chodzi o wart 34 mln zł przetarg na obsługę medialną polskiej prezydencji w UE. Firma, którą kierował wtedy Andrzej A., w maju 2011 r. wygrała konkurs w konsorcjum z dwiema innymi spółkami: CAM Media oraz Easylog. Według CBA i Prokuratury Apelacyjnej przetarg został ustawiony. Kluczową rolę miała odgrywać naczelnik pionu zamówień publicznych w MSZ.

Andrzej A. usłyszał zarzut z art. 305 kodeksu karnego, który przewiduje karę do trzech lat więzienia za nielegalne porozumienia w celu utrudnienia przetargu. Z danych dostępnych w sądzie gospodarczym wynika, że Andrzeja A. przed miesiącem zastąpił na fotelu prezesa Bernard Krawczyk. Na stronach internetowych spółki znajduje się też oświadczenie, z którego wynika, że współpracuje ona z organami ścigania „przy wyjaśnianiu wszelkich wątpliwości”.

Największa afera korupcyjna III RP? O historii infoafery czytaj więcej na Dziennik.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj