Napięta sytuacja na Ukrainie. Mer Słowiańska wzywa Rosję do wprowadzenia wojsk

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 kwietnia 2014, 12:57
Słowiańsk na Ukrainie EPA/ROMAN PILIPEY Dostawca: PAP/EPA
Słowiańsk na Ukrainie EPA/ROMAN PILIPEY Dostawca: PAP/EPA/PAP/EPA
Samozwańczy mer Słowiańska Wiaczesław Ponomariow wzywa Moskwę do wprowadzenia wojsk do obwodów donieckiego, charkowskiego i ługańskiego. Ma to być odpowiedź na atak domniemanych proukraińskich bojowników na posterunek prorosyjskich separatystów.

Do zdarzenia doszło w nocy. Zwolennicy Prawego Sektora mieli zaatakować nieuzbrojonych mężczyzn kontrolujących samochody wjeżdżające do miasta.

O przebiegu wydarzeń odpowiedział dziennikarzom ich świadek, który sam nosi przy sobie karabin maszynowy i jest ubrany w kominiarkę. Według niego, na posterunek podjechały cztery jeepy. Dowódca poprosił kierowcę o dokumenty i o to, żeby wyłączył długie światła. Wtedy z okna ktoś wysunął automat i zastrzelił go. Później inni wyszli z samochodów i zaczęli strzelać, rzucać granaty hukowe. Padł rozkaz "Padnij!", potem wszyscy zaczęli uciekać - opowiadał świadek.

Separatyści twierdzą, że zginęło 8 osób - jeden członek ich samoobrony i siedmiu domniemanych zwolenników Prawego Sektora. Wcześniej podawano znacznie niższą liczbę ofiar. Sama prawicowa organizacja twierdzi, że nie ma nic wspólnego z nocnymi wydarzeniami. Ukraińskie MSW przekonuje, że była jedna ofiara śmiertelna, a 3 osoby zostały ranne. Z kolei wiceprzewodnicząca Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Wiktoria Sumar oświadczyła, że nocne wydarzenia to prowokacja mająca na celu uzasadnienie rosyjskiej interwencji zbrojnej we wschodniej części Ukrainy, gdzie jakoby ma miejsce wojna domowa.

Rosyjskie MSZ zdążyło już wyrazić oburzenie incydentem w Słowiańsku. Rosyjscy dyplomaci twierdzą że sprowokowały go nacjonalistyczne bojówki. W ich opinii, wydarzenia minionej nocy świadczą o tym, że władze w Kijowie nie chcą "okiełznać i rozbroić ekstremistów".

Rosyjskie MSZ wyraża zdziwienie, że do takiej tragedii doszło po tym, jak Ukraina, Rosja, Unia Europejska i USA podpisały porozumienie o deeskalacji napięcia. Moskwa przypomina, że w genewskich porozumieniach strony zobowiązały się do: rozbrojenia, powstrzymania się od przemocy i zastraszania cywilnej ludności.

"Strona rosyjska wzywa władze Ukrainy do bezwzględnego wypełnienia przyjętych zobowiązań, mających na celu deeskalację napięcia we wschodnich i południowych regionach kraju" - można przeczytać w oświadczeniu rosyjskiego MSZ. 

"The Economist": Rosja jest nienasycona. Powstrzymanie Putina będzie drogo kosztować. Czytaj cały artykuł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: Ukraina
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj