Niby nic się takiego nie stało, niby pracodawca postępuje racjonalnie. Nie można od niego wymagać, aby utrzymywał stanowiska inżynierów czy księgowych, skoro nie ma to uzasadnienia. A skoro zatrudnieni nie chcieli odejść z firmy – i to z wysoką odprawą – niech wykonują zadania, jakich ona potrzebuje. Jasne jest jednak, że nie o racjonalność tu chodzi.
Stocznia zachowała się w tym przypadku jak jeden z zakładów pracy chronionej, który po obcięciu publicznej pomocy na zatrudnienie niepełnosprawnych nakazał kierowanie podwładnych do tak uciążliwych obowiązków, aby sami się zwolnili (kontrolę w tej firmie zalecił już minister pracy i polityki społecznej).
To prosty sposób na omijanie ochronnych przepisów kodeksu pracy i pozbycie się niewygodnych osób. Kapitalizmowi już dawno temu powiedzieliśmy „tak”. Ale jego wypaczeniom mówmy wreszcie „nie”.
Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Z Gazetą Prawną związany od 2005 r. Specjalizuje się w tematyce prawa pracy. Laureat stypendium Prezesa Rady Ministrów Jerzego Buzka oraz Specjalnej Nagrody pod patronatem Elżbiety Radziszewskiej, pełnomocnika rządu ds. równego traktowania, w ramach konkursu „Pracodawca godny zaufania”. Trzykrotny laureat nagrody dziennikarskiej przyznawanej przez Głównego Inspektora Pracy.
