Buczek: Dylematy pacyfisty

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
23 października 2014, 03:20
Piotr Buczek
Piotr Buczek/Forsal.pl
Każdy Polak, nawet słabo zainteresowany polityką i sytuacją międzynarodową, musiał słyszeć o aneksji Krymu przez Rosję i wojnie na Ukrainie. Wie też, że nie jest to sytuacja obojętna dla naszego kraju.

Ale komunikaty, które do nas docierają nie są jednoznaczne. Raz od części ekspertów od obronności słyszymy, jak przy okazji środowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, że w razie konfliktu musielibyśmy sobie jako kraj poradzić sami. Innym razem jesteśmy uspokajani, że w razie czego powinniśmy się czuć bezpieczni jako członek NATO.

W razie czego? - pewnie zastanawia się wielu takich jak ja, którzy wprawdzie mają głęboko wyryty w sercu i w głowie etos walki o wolność, ale nigdy broni w ręku nie trzymali i mają świadomość, że patriotyzm dzisiaj mierzy się inną miarą. Poza tym kto dziś wierzy, że groźba otwartego konfliktu jest realna? Kto wierzy, że miliardy wydawane na wojsko w razie czego pozwolą nam się obronić?

Rzymianie mawiali: chcesz pokoju, szykuj się do wojny. I jakkolwiek schizofrenicznie by to nie brzmiało, ta maksyma nadal się sprawdza, szczególnie jak ma się po sąsiedzku państwo o mocarstwowych ambicjach, rządzone przez nieobliczalnego przywódcę. Inna rzecz, żeby te miliardy, które idą na armię z naszych kieszeni wydawać z sensem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: wojsko
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj