Włochy: Powódź powinna liczyć się z godzinami otwarcia urzędów

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
27 października 2014, 15:40
Powodzi, która dwa tygodnie temu nawiedziła włoskie miasto Parma, można było uniknąć. Zawiodły komunikacja między miejscowym ratuszem a centrum ostrzegawczym. Władze Parmy ujawniły dziś, że ostrzeżenie o powodzi za późno dotarło od urzędników.

Faks ogłaszający alarm powodziowy, dotarł na parmeński ratusz w sobotę 11 października około drugiej po południu. Kiedy nikogo już tam nie było. Przeczytany został dopiero w poniedziałek, gdy wody maleńkiej zwykle rzeczułki Baganza zalewały już piwnice najbliżej stojących domów i przelewały się przez stojące im na drodze mosty. W piśmie wysłanym przez prefekturę ostrzegano przed nadchodzącymi obfitymi opadami deszczu i możliwością powodzi. 

>>> Czytaj też: Aresztowania, rewizje i blokady kont bankowych. Hiszpania idzie na wojnę z korupcją

Na szczęście w Parmie nikt nie zginął ani nie było rannych. Skończyło się na stratach materialnych. Świadomość, że i tego można było uniknąć, gdyby miasto lepiej przygotowało się na falę powodziową, jest jednak dla władz bolesna. Tym bardziej, że wystarczyło faks zastąpić pocztą elektroniczną albo SMS-em.

We Włoszech jest więcej telefonów komórkowych niż mieszkańców, najwyraźniej nie zostały jednak uznane jeszcze przez biurokrację za godne zaufania narzędzia komunikacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj