Jest to wynik sankcji USA oraz Unii Europejskiej nałożonych na Moskwę. Pod ich wpływem, amerykański gigant paliwowy Exxon wycofał się z kontraktu z rosyjskim czołowym producentem ropy Rosnieftem. Dotyczył on wydobycia spod dna Morza Karskiego odkrytych złóż ropy porównywalnych z zasobami Arabii Saudyjskiej. Wartość tego kontraktu wynosiła grubo ponad 3 miliardy dolarów.

Do jego realizacji były też zatrudnione liczne firmy norweskie dostarczające sprzęt, jednostki pływające i platformy poszukiwawcze. Norwedzy stracili w ten sposób kontrakty o wartości przekraczającej 91 milionów dolarów.

Sankcje ekonomiczne wymusiły też na norweskim Statoil wycofanie się z innego wspólnego z Rosjanami przedsięwzięcia. Chodzi o eksploatację pokładów ropy na Morzu Ochockim w rejonie Kamczatki.

Najpoważniejsze straty jednak ponosi Rosja. Produkując w ubiegłym roku dziennie ponad 10,5 milionów baryłek ropy, musi stale sięgać po nowe jej źródła, ponieważ główne zasoby w Zachodniej Syberii zaczynają się wyczerpywać. Tymczasem okazuje się, że bez technologicznej pomocy Zachodu, Rosja nie jest w stanie sama uruchomić wydobycia podwodnych pokładów tego surowca w Arktyce.

>>> Polecamy: „Baryłka za 20 dolarów i koniec OPEC”. Wzrost cen ropy to chwilowa anomalia