Przemyt paliwa z Wenezueli, czyli 5000 proc. zysku

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 lipca 2015, 05:20
Według rządu dolara można kupić za 6,3 wenezuelskiego bolivara. Na czarnym rynku dolar jest wart nawet 630 bolivarów, zakładając, że uda się znaleźć chętnego na kupno wenezuelskiej waluty, informuje The Economist.

Wenezuelski bank centralny intensywnie dodrukowuje pieniądze, napędzając tym samym hiperinflację. Waluta jest w tej chwili warta jedną tysięczną swojej wartości z czasów, gdy do władzy doszedł Hugo Chavez.

Według ekonomistów tej chwili inflacja wynosi 120 proc. rocznie, jednak brakuje oficjalnych danych, bo bank centralny przestał je publikować. DO końca roku inflacja w Wenezueli ma wynieść 200 proc. rocznie.

Rząd stara się w każdy możliwy sposób ochronić obywateli przed cenami, jednak w większości wypadków tylko szkodzi gospodarce. Narzucone ceny dóbr wyniszczyły lokalnych producentów, przez co większość produktów (w tym 2/3 żywności konsumowanej w kraju) jest importowane.

5000% zysku

Za równowartość jednego dolara można kupić około 33 kilogramy mąki kukurydzianej. Jednak wymaga to spędzenia wielu godzin w kolejce - żywność wydawana jest na kartki. Za tego samego dolara można trzy razy zatankować samochód do pełna, wlewając do baku paliwo warte w graniczącej z Wenezuelą Kolumbii 5 tys. dolarów.

Co bardziej przedsiębiorczy Wenezuelczycy przemycają paliwo oraz inne subsydiowane przez rząd dobra w granicznym mieście Cucuta. Wenezuelczycy mają możliwość poznania ceny dolara dzięki prowadzonemu przez Twitter profilowi DolarToday i na jego podstawie mogą rozliczać się z płacącymi w kolumbijskich pesos nabywcami przemycanych dóbr.

> > > Czytaj także: Jak jeździć to tylko w Wenezueli. Oto ranking państw z najtańszą benzyną

Władze w Caracas wzywają Stany Zjednoczone do aresztowania i ekstradycji „szkodników:, którzy prowadzą profil. Wzywają także Wenezuelczyków do ignorowania wszystkich nieoficjalnych kursów bolivara (oraz prawa grawitacji, jak dodają złośliwi obserwatorzy).

- Subsydia i ulgi zawsze będą kusić do skorzystania z nich osoby nieuprawnione - uważa Mariusz Adamiak, dyrektor biura strategii w PKO BP - Nawet tam gdzie aparat państwa jest silny zdarzają się nadużycia, a tam gdzie jest słaby, są one powszechne.

Zdaniem Angela Alayona, ekonomisty i blogera, obecna w Wenezueli „spirala inflacji i biedy” jest nie do odwrócenia bez głębokich reform i restrukturyzacji państwowych molochów. Wskazuje jednak, że w Wenezueli brakuje siły zdolnej przeprowadzić podobną reformę. W grudniowych wyborach staną w szranki socjaliści, którzy wzywają do głębszej kontroli nad gospodarką, oraz partia kierowana przez wojskowych, którzy z obecnego systemu ciągną korzyści.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj