Niemieckie przepisy o płacy minimalnej grożą polskim firmom transportowym bankructwem - wynika z najnowszego raportu firmy doradczej Deloitte.

Konieczność płacenia kierowcom 8,5 euro za godzinę spowodowałaby zwiększenie kosztów przeciętnej firmy transportowej o 600 tysięcy złotych rocznie. A to, zdaniem autorki opracowania Julii Patorskiej, doprowadziłoby do kryzysu w branży. Z wyliczeń wynika, że 40 proc. firm będzie miało wtedy tak zwaną ujemną marżę, czyli koszty będą przewyższały zyski. A to jest prosta droga do bankructwa - podsumowuje Patorska.

Transportowcy już w zeszłym roku protestowali przeciwko niemieckim, a później francuskim przepisom o płacy minimalnej. Sprawą zajęła się Komisja Europejska. Szef związku pracodawców "Transport i Logistyka" Maciej Wroński wytyka Niemcom hipokryzję. Przypomina, że nasi zachodni sąsiedzi wyłączyli spod regulacji cudzoziemców, którzy sezonowo pracują na plantacjach rolnych. Co więcej niemieccy właściciele sieci handlowych nie kwapią się, by wynagradzać swoich polskich pracowników według przepisowych stawek - utrzymuje Wroński. Jego zdaniem przyczyną wprowadzenia przepisów jest strach przez polską konkurencją. Szef związku przypomniał, że branża transportowa jest jedną z najlepiej rozwijających się gałęzi gospodarki w naszym kraju. Transportowcy od dawna oczekują od rządu, że będzie ich wspierał w walce o likwidację szkodliwych ich zdaniem regulacji.

Z szacunków firmy Deloitte wynika, że przepisy o płacy minimalnej w krajach europejskich mogą doprowadzić do likwidacji 53 tysięcy miejsc pracy w Polsce.

>>> Czytaj też: Gigantyczna strata Deutsche Banku. Notowania akcji sięgnęły dna