Pożary buszu od kilku tygodni pustoszą południową część Australii

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
16 stycznia 2016, 13:03
znak drogowy w Australii fot. twobluedogs
znak drogowy w Australii fot. twobluedogs /ShutterStock
W stanie Victoria spłonęło ponad sto domów, natomiast niedaleko Perth żywioł zniszczył 95 zabudowań. Straż pożarna nie jest w stanie opanować pożarów.

Dariusz Buchowiecki z polskiej sekcji radia SBS w Melbourne wyjaśnia, że pożar buszu rozprzestrzenia się w niekontrolowany sposób. Kiedy pali się eukaliptusowe drzewo, a takie są lasy w Australii, tworzą się żywiczne kule ognia. Przy dużej prędkości wiatru takie kule są jak ogniowe pociski, a to oznacza, że w ciągu kilku minut ogień przenosi się na duże odległości - wyjaśnia Buchowiecki.

Gaszenie takich pożarów jest inne niż w Europie. Ogień błyskawicznie trawi drewniane posiadłości Australijczyków - tego żywiołu nie da się zatrzymać dodaje dziennikarz. Taka posiadłość obrzucona kulami ognia płonie w ciągu kilku sekund - dlatego dla Australijczyków pożaru buszu są bardzo ważną sprawą tłumaczy Darek Buchowiecki.

W najbardziej tragicznych pożarach buszu w 2009 roku w stanie Victoria zginęło 190 osób.

>>>> Czytaj też: Polskie drogi. Sprawdź, gdzie wkrótce pojedziemy szybko i komfortowo

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj