Greckie banki uginają się pod ciężarem niespłacanych kredytów

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
17 stycznia 2016, 18:17
Dwadzieścia procent niespłacanych w Grecji kredytów to wynik strategii dłużników - twierdzi prezes Banku Grecji, Jannis Sturnaras. Jego zdaniem, niespłacane kredyty, których łączna suma wynosi w tym kraju sto miliardów euro, to największe wyzwanie, przed którym stoją nie tylko banki, ale i grecka gospodarka.

Jannis Sturnaras uważa, że jeśli rozwiązałoby się tę kwestię, wówczas banki otrzymałyby środki finansowe potrzebne im na kolejne lata, a tym samym mogłyby udzielać nowych kredytów, co doprowadziłoby do ożywienia krajowej gospodarki.

Tymczasem złożone przepisy prawne w Grecji skutecznie chronią wielu kredytobiorców, z których część nie tylko nie ma problemu z wywiązywaniem się ze swoich zobowiązań, ale jednocześnie ma wysokie oszczędności w bankach. Dotyczy to zarówno firm, jak i osób prywatnych, które liczą na to, że przez kryzys w Grecji ich długi zostaną chociaż w części umorzone.

Nieciekawa jest także sytuacja jeśli chodzi o pozostałe zaciągnięte w Grecji kredyty, których suma to około 200 miliardów euro. Spłata ponad połowy z nich już została rozłożona na dłuższy okres albo jest w trakcie tej procedury.

Suma wszystkich niespłacanych kredytów w całej Europie to 900 miliardów euro. 

>>> Czytaj też: Problem frankowy to tylko początek? Oto nowe zagrożenie dla rynku hipotecznego

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj