Ograniczenie zasiłków w Wielkiej Brytanii będzie możliwe tylko dla nowo przybyłych pracowników. Restrykcje nie obejmą tych, którzy już pracują na Wyspach, a więc także sporej grupy Polaków.

Takie propozycje znalazły się w projekcie porozumienia Brukseli z Londynem w sprawie warunków członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii. Szef Rady Europejskiej Donald Tusk opublikował najnowsze ustalenia i rozesłał je do wszystkich krajów członkowskich. To one zdecydują o ostatecznym kształcie porozumienia w najbliższych tygodniach.

W kompromisie jest proponowany przez Komisję Europejską tak zwany hamulec bezpieczeństwa. Opisujący go fragment dokumentu opracowany został z myślą o Wielkiej Brytanii, choć dotyczyć będzie wszystkich krajów członkowskich. Zgodnie z nim, w nadzwyczajnej sytuacji, na przykład zbytniego przeciążenia systemu świadczeń, możliwe będzie ograniczenie wypłaty zasiłków dla nowo przybyłych pracowników. Komisja już uznała, że taka nadzwyczajna sytuacja panuje obecnie w Wielkiej Brytanii. Ale decyzja o możliwym "wciśnięciu hamulca" ma być podejmowana przez większość unijnych krajów. Na razie zapisano, że restrykcje będą wprowadzone na 4 lata, choć Londyn już mówi, że chce dłuższego okresu, nawet 7-letnich ograniczeń. O tym, jakie one będą, zdecydują kraje członkowskie, a każdy z nich ma prawo weta.

Czytaj więcej: Niemcy nie radzą sobie z uchodźcami. Wracają autobusami do Berlina

Unijne państwa podejmą też decyzję w sprawie propozycji Komisji, dotyczącej zmiany zasad pobierania zasiłków na dzieci, które nie przebywają w Wielkiej Brytanii.
Kompromis przewiduje także zwiększenie roli parlamentów narodowych, które będą mogły blokować propozycje Komisji. Wielka Brytania podczas negocjacji domaga się też gwarancji dla państw spoza strefy euro, by decyzje podejmowane przez euroland nie wpływały na działanie jednolitego rynku. Londyn przeciwny jest ponadto zacieśnianiu współpracy w Unii Europejskiej. "Ta propozycja toruje drogę do rozmów negocjatorów z 28 krajów członkowskich, które rozpoczną się w piątek" - zapowiedział rzecznik Komisji Europejskiej Margaritis Schinas. Dodał, że celem jest osiągniecie porozumienia na unijnym szczycie, który rozpoczyna się 18 lutego w Brukseli. Jeśli to spotkanie zakończy się fiaskiem, to jeszcze są możliwe rozmowy ostatniej szansy na marcowym szczycie. Wtedy referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii mogłoby się odbyć w czerwcu. Ten termin pada coraz częściej. Premier David Cameron już zapowiedział, że jeśli jego postulaty zostaną zaakceptowane, będzie namawiał Brytyjczyków do zagłosowania za pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.

Reklama

Czytaj więcej: Koniec z otwartymi drzwiami? Niemcy zmieniają ton wobec uchodźców