Niespodziewana wizyta Johna Kerry'ego w Afganistanie. Chce rozładować kryzys polityczny

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 kwietnia 2016, 14:36
Amerykański sekretarz stanu John Kerry przybył w sobotę z niezapowiedzianą wizytą do Kabulu, by wyrazić poparcie dla afgańskiego rządu jedności narodowej i próbować rozładować kryzys polityczny, wywołany m.in. porozumieniem, które sam wynegocjował w 2014 r.

Wizyta odbywa się w czasie, gdy rząd prezydenta Aszrafa Ghaniego jest osłabiony z powodu walk między politycznymi rywalami, gdy gospodarka się kurczy, a talibowie są silniejsi niż w jakimkolwiek innym momencie po odsunięciu ich od władzy pod koniec 2001 roku.

Jak powiedział rzecznik Departamentu Stanu John Kirby, podczas spotkań z Ghanim i premierem Abdullah Abdullahem "będzie podkreślał poparcie USA dla afgańskiego rządu" i sił zbrojnych tego kraju. Kontrolują one nie więcej niż 70 proc. terytorium kraju. USA wycofały z Afganistanu większość swoich wojsk i obecnie w kraju pozostało 9,8 tys. żołnierzy, ale na początku 2017 roku ich liczba ma zostać zmniejszona do 5,5 tys.

>>> Czytaj też: Będą wizy dla Amerykanów i Kanadyjczyków w UE? Wkrótce decyzja KE

Szef amerykańskiej dyplomacji "wyrazi też poparcie dla wysiłków rządu, mających na celu zakończenie konfliktu w Afganistanie poprzez proces pokojowy i pojednanie z talibami" - dodał Kirby.

18 miesięcy po utworzeniubez wątpienia kraj stoi w obliczu wielu wyzwań, zarówno politycznych jak i tych "związanych z odpornością talibów" - skomentował specjalny przedstawiciel USA ds. Afganistanu i Pakistanu Richard Olson.

Na początku marca afgańscy talibowie odmówili wzięcia udziału w bezpośrednich negocjacjach pokojowych z władzami w Kabulu i pogrzebali w ten sposób nadzieje rządu na zakończenie konfliktu trwającego od ponad 14 lat.

Z kolei w kwestiach politycznych wybory parlamentarne zaplanowano na 15 października, czyli ponad rok po wygaśnięciu mandatu 249 deputowanych. Powodem opóźnienia są obawy o bezpieczeństwo, a także głębokie różnice na szczytach władzy, m.in. spór między Ghanim a Abdullahem w sprawie sposobu organizacji głosowania, po fiasku wyborów prezydenckich z 2014 roku - pisze agencja AFP. Trwający ponad trzy miesiące spór o to, kto zwyciężył w głosowaniu, zakończyło dopiero porozumienie o podziale władzy, które zostało zawarte m.in. dzięki mediacjom Kerry'ego.

Reuters zauważa, że powodem obecnego kryzysu politycznego jest też to, że w porozumieniu sugerowano, iż wygaśnie ono we wrześniu 2016 roku.

>>> Czytaj też: Kandydat na prezydenta USA z polskimi korzeniami. "Klasa miliarderów nie może mieć wszystkiego"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj