Forsal logo

To "efekt Tuska". Takie będą ceny mieszkań

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
5 lutego 2024, 06:19
ceny mieszkań - kredyt - mieszkanie - mieszkania
Uważam, że należy się wstrzymać z inwestycją w nieruchomości i szukać innych alternatywnych inwestycji - mówi Patryk Komisarczyk, ekspert od rynku nieruchomości/Forsal.pl
Na rynku nieruchomości czeka nas kolejny rok wzrostu cen, a najmocniej w najbliższych kwartałach drożeć będą mieszkania duże. To nowy trend na naszym rynku. Na popyt wpływać będzie też…”efekt Tuska”.

Zeszły rok na polskim rynku nieruchomości stał pod znakiem programu „Bezpieczny Kredyt 2%”, który miał niewątpliwy wpływ na dynamikę cen oraz popyt na mieszkania. Na razie nie znamy jeszcze szczegółów ewentualnego następcy tego programu, ale – jak wynik z pierwszych informacji - będzie on wspierał przede wszystkim rodziny wieloosobowe, a nie singli.

Takie założenia programu wyraźnie wpłyną więc na segment mieszkań największych, choć - jak podkreślają eksperci - ruch cen w górę dotyczyć będzie całego roku.

Inflacja upomni się o mieszkania duże

W ocenie Patryka Komisarczyka, eksperta od rynku nieruchomości z firmy Reliance Polska, segment małych mieszkań jest już mocno „napompowany” cenowo poprzednim programem, a więc najprawdopodobniej te ceny będą wzrastały najmniej.

Najbardziej wzrosną ceny nieruchomości, które przeznaczone są dla większych rodzin, ponieważ największe dopłaty do kredytów mogą otrzymać właśnie rodziny z większą liczbą dzieci. Wobec powyższego teraz czas na wzrosty cen mieszkań kilku pokojowych czy domów” – ocenia Komisarczyk.

Podobnie uważa Tomasz Delowski z firmy Tętnowski Development, który zwraca uwagę na ograniczoną pulę podażową dużych mieszkań. 

„Na wzrost cen w dalszym ciągu najbardziej podatne będą rynki, na których występują największe problemy z produkcją nowych mieszkań, czyli rynki najdroższe” – mówi.

Eksperci oceniają, że program „Bezpieczny Kredyt 2%” wywindował głównie ceny nieruchomości w segmencie do 800.000 zł.

Czy zadziała „efekt Tuska”?

Ekspertów pytamy także, czy dostępność mieszkań będzie w 2024 r. wyższa, czy niższa niż w poprzednich latach? Wpływ na ten czynnik ma przede wszystkim porównanie dynamiki wzrostu wynagrodzeń do wzrostu cen nieruchomości, a także warunki i restrykcje dotyczące otrzymywania kredytów hipotecznych.

Do analizy tego pierwszego czynnika przydać się mogą dane Głównego Urzędu Statystycznego. Z nich dowiadujemy się, że przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w 2023 r. wzrosło o 11,9 proc. Komisarczyk ocenia, że to i tak mniej niż wzrost cen mieszkań, które „podobijane” były przez program rządowy, co spowodowało „błędne koło” i de facto ograniczyło dostępność mieszkań, wbrew założeniom programu.

Ciekawe spojrzenie prezentuje w tym wątku Delowski, który zwraca uwagę na aspekt psychologiczny. „Mimo wzrostu wynagrodzeń i obiektywnie lepszej średniej dostępności mieszkań z uwagi na preferencyjne kredyty, nie bez znaczenia pozostaje aspekt psychologiczny. W przypadku mniej pewnej sytuacji gospodarczej na rynkach międzynarodowych, przekraczanie kolejnych barier cenowych, będzie coraz trudniej akceptowalne” - tłumaczy. 

Dodaje, że negatywne skutki tej blokady mentalnej może łagodzić „efekt Tuska”, czyli proces podnoszenia optymizmu wśród przedstawicieli klasy średniej i młodszych nabywców. 

„Jednak w kwestii dostępności przewiduje dalsze »dorastanie« społeczne do modelu najmu długoterminowego w zamian za zaciąganie długoletnich kredytów na bardzo drogie mieszkania” - dodaje. 

Zakup inwestycyjny – czy jeszcze się opłaca?

Wzrost cen mieszkań ogranicza ich potencjał inwestycyjny, gdyż stopy zwrotu – czyli stosunku ceny wynajmu do kosztu poniesionego do nabycia i urządzenia nieruchomości – maleją. Nadal jednak zakup nieruchomości pod wynajem stanowi alternatywę choćby dla rynku kapitałowego.

„Jeżeli zakup ma być realizowany jako lokata własnych środków, to nadal uzyskamy dużo lepsze stopy zwrotu niż z innych bezpiecznych lokat. Natomiast jeśli zakup inwestycyjny ma być finansowany kredytem, to obecnie może być to na granicy opłacalności” – ocenia Delowski z firmy Tętnowski Development. 

Nieco inaczej sprawę widzi Komisarczyk, który ocenia, że ceny mieszkań są już tak wysokie, że „nie opłaca się traktować mieszkań jako inwestycji”. 

„Myślę, że jest o wiele więcej innych możliwości inwestycyjnych, które dają większe stopy zwrotu z zainwestowanych pieniędzy. Jeszcze kilka lat temu przelicznikiem zwrotu z takiej inwestycji był okres 12 lat, dziś wynosi on już około 25 lat” – zaznacza ekspert z firmy Reliance Polska.

„Wobec tego uważam, że należy się wstrzymać z inwestycją w nieruchomości i szukać innych alternatywnych inwestycji. Oczywiście zdarzają się tzw. okazje nieruchomościowe, jednak pojawiają się one niezwykle rzadko” – ocenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Nikodem Chinowski
Nikodem Chinowski

Dziennikarz DGP. Dziennikarz gospodarczy od 2009 r., reportażysta, obserwator zmian geoekonomicznych na świecie.

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj