Obawy dotyczące konsekwencji Brexitu wciąż negatywnie wpływają na ceny ropy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 czerwca 2016, 09:47

Obawy dotyczące konsekwencji Brexitu wciąż negatywnie wpływają na ceny ropy



Warszawa, 28.06.2016 (ISBnews/ Superfund TFI) - Na początku bieżącego tygodnia tematem numer jeden na globalnych rynkach finansowych pozostaje Brexit i jego możliwe konsekwencje. Wyjątkiem nie są rynki surowcowe - urealnienie się wizji wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej mocno zaważyło na cenach większości surowców i towarów. Często był to wpływ pośredni, wynikający z gwałtownych zmian na rynkach walutowych.

Po weekendzie zmienność notowań towarów jest już mniejsza niż w piątek, jednak może być ona podwyższona jeszcze przez jakiś czas ze względu na utrzymującą się niepewność dotyczącą krajobrazu po Brexicie. Z pewnością nie jest on optymistyczny, o czym przypomniały agencje ratingowe, które w poniedziałek obniżyły perspektywy dla ratingu Wielkiej Brytanii.

Obawy dotyczące gospodarczych konsekwencji Brexitu wciąż negatywnie wpływają na ceny ropy naftowej. W poniedziałek amerykańska ropa West Texas Intermediate potaniała o 2%, natomiast europejska ropa Brent została przeceniona o 0,6%. Mniejszy spadek cen tego drugiego gatunku, wydobywanego na Morzu Północnym, wynikał z pojawienia się groźby strajku pracowników sektora wydobywczego w Norwegii. Obecnie w kraju tym trwają negocjacje płacowe pracowników siedmiu platform wydobywających ropę naftową oraz gaz ziemny. Jeśli do porozumienia nie dojdzie do piątku, 1 lipca, to już w sobotę aż 755 osób może rozpocząć strajk

Norwegia produkuje obecnie około 1,6 mln baryłek ropy naftowej oraz 280 mln metrów sześciennych gazu ziemnego dziennie. Protest robotników prawdopodobnie wpłynąłby na wstrzymanie produkcji na polach odpowiadających za około 17-18% norweskiej produkcji ropy naftowej i gazu ziemnego. Na razie do porozumienia jest daleko. Firmy naftowe argumentują, że wyraźny spadek cen ropy naftowej trwający od 2014 roku musi mieć przełożenie na cięcie kosztów oraz większą elastyczność zatrudnienia, ponieważ bez tych działań producenci stracą konkurencyjność. Tymczasem pracownicy są zdania, że powinni oni otrzymać wzrost wynagrodzenia analogiczny do tego obserwowanego w innych działach gospodarki.

Paweł Grubiak - prezes zarządu, doradca inwestycyjny w Superfund TFI

(ISBnews/ Superfund TFI)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISBnews
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj