Kraków: Wyrok za oszustwo na "czarne euro"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 sierpnia 2016, 13:52
Na rok więzienia w zawieszeniu i grzywnę skazał w środę krakowski Sąd Okręgowy 37-letnią obywatelkę Francji z Kamerunu, która za 50 tys. euro sprzedała polskiemu biznesmenowi kawałki czarnego papieru, z których rzekomo mógł on uzyskać prawdziwe banknoty na 100 tys. euro.

Oskarżona o oszustwo kobieta dobrowolnie poddała się karze. Po ogłoszeniu wyroku przeprosiła nieobecnego na sali pokrzywdzonego i zapewniła, że "nigdy więcej nie zrobi czegoś podobnego".

Jak podkreślała małopolska policja, była to pierwsza w Polsce akcja w sprawie "czarnego euro" zakończona zatrzymaniem sprawcy. W ciągu ostatnich 10 lat dwukrotnie dochodziło już do takich oszustw, ale pokrzywdzeni zgłaszali się za późno.

Sprawcy, najczęściej pochodzący z krajów afrykańskich, zaraz po otrzymaniu pieniędzy błyskawicznie wyjeżdżają do państw, z których współpraca międzynarodowa pomiędzy organami ścigania jest utrudniona lub nie istnieje.

Jak przyznaje policja, transakcja, a w rzeczywistości oszustwo na "czarne euro", wygląda niezwykle atrakcyjnie. Oszustka przedstawia zainteresowanemu zabarwione na czarno kawałki papieru, po chwili spryskuje papier sprayem, zakrywa ręką i sekundę później wyciąga prawdziwy banknot. Zainteresowany myśli, że czarny papier zamienia się w prawdziwe banknoty, ale jest to tylko podmieniony banknot.

Do oszustwa doszło na początku maja. Do kobiety zgłosił się 30-letni mężczyzna zainteresowany ofertą. W toku transakcji kobieta poinformowała, że nie ma czasu na zamianę większej ilości pieniędzy i proponuje wymianę 100 tys. magicznie odbarwiających się "czarnych euro" za 50 tysięcy euro w gotówce. Transakcja doszła do skutku.

Policjanci zatrzymali Marie-Claire B.M. w momencie, gdy zbierała się razem z wyłudzoną kwotą z powrotem do Francji.

Kobieta przyznała się do zarzutów, wyraziła chęć dobrowolnego poddania się karze i złożyła wniosek o wydanie wyroku bez przeprowadzania procesu. Sąd skazał ja na karę 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i 3,6 zł grzywny. Na poczet grzywny sąd zaliczył oskarżonej pobyt w areszcie tymczasowym i zwolnił ją z aresztu.

Oskarżona powiedziała przed sądem, że zgadza się z wyrokiem i nie będzie składała wniosku o jego pisemne uzasadnienie ani apelacji. "Chciałam przeprosić pana, który w aktach występuje incognito i któremu chciałam zabrać pieniądze, ale też powiedzieć, że nigdy więcej nie zrobię czegoś podobnego" – powiedziała już po ogłoszeniu wyroku oskarżona.

Wyrok nie jest prawomocny. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj