Katastrofa Airbusa podczas lotu testowego

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
28 listopada 2008, 07:19
Airbus A320 nowozelandzkich linii lotniczych Air New Zealand z siedmioma ludźmi na pokładzie spadł w czwartek do morza w pobliżu południowo-zachodniego wybrzeża Francji podczas lotu testowego. Zginęły dwie osoby, pięć nadal jest zaginionych.

Wcześniej potwierdzano śmierć tylko jednej osoby. Jednak już wówczas służby ratownicze przyznawały, że nie ma raczej nadziei, by zaginieni przeżyli katastrofę.

Do katastrofy doszło 20 km na wschód od Perpignan, skąd Airbus wystartował do feralnego lotu. Władze wysłały na miejsce śmigłowiec, łodzie motorowe i samolot.

Samolot, wyprodukowany w 2005 roku, leasingowały przez minione dwa lata niemieckie linie XL Airways. Obecnie maszyna miała być zwrócona Nowozelandczykom; w czwartek była testowana po przeglądzie technicznym. W chwili katastrofy na pokładzie znajdowało się dwóch Niemców - członków załogi z XL Airways i pięciu nowozelandzkich inżynierów.

Nic nie wiadomo na razie o przyczynach katastrofy. Z relacji świadka, z którym rozmawiało radio francuskie wynika, że maszyna raptownie wpadła do morza.

"Nie było ognia, niczego. (...) Leciał prosto, a potem skręcił nagle w kierunku ziemi" - powiedział mężczyzna. Jak dodał, miał wrażenie, że samolot w żaden sposób nie zdoła wyjść z tego manewru. Potem zobaczył fontannę wody, gdy samolot wpadł do morza.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj