Polska potęgą w przeciąganiu liny. O obchodzeniu pandemicznych obostrzeń przez firmy [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
26 stycznia 2021, 07:30
Restauracja stolik
<p>Restauracja stolik</p>/Shutterstock
Z jednej strony rząd próbuje zatrzymać rozprzestrzeniającą się pandemię, robiąc, co umie, czyli wprowadzając zakazy i nakazy, z drugiej przedsiębiorcy próbują przetrwać, uruchamiając w sobie nieznane wcześniej pokłady innowacyjności w omijaniu tychże zakazów.

Z tego punktu widzenia jedna z najnowszych akcji „oddolnego odmrażania”, prowadzona przez branżę fitness, ociera się o geniusz. Bo pomysł, by móc chodzić na siłownię na podstawie licencji przyznanej przez Polski Związek Przeciągania Liny, jest kwintesencją tej ciągłej szarpaniny, i to w kilku wymiarach. Jest praktyczny, bo taka licencja może rzeczywiście otworzyć podwoje siłowni dla kogoś, kto nie jest zawodnikiem żadnego klubu. Praktyczność polega też na tym, że organizatorzy akcji mogą przy okazji przytulić kilka groszy, gdyż wypełnienie i przesłanie deklaracji pobranej ze strony PZPL nie jest darmowe (50 zł dla osoby bez klubu, 15 zł dla trenującego w klubie).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj