Z jednej strony rząd próbuje zatrzymać rozprzestrzeniającą się pandemię, robiąc, co umie, czyli wprowadzając zakazy i nakazy, z drugiej przedsiębiorcy próbują przetrwać, uruchamiając w sobie nieznane wcześniej pokłady innowacyjności w omijaniu tychże zakazów.
Z tego punktu widzenia jedna z najnowszych akcji „oddolnego odmrażania”, prowadzona przez branżę fitness, ociera się o geniusz. Bo pomysł, by móc chodzić na siłownię na podstawie licencji przyznanej przez Polski Związek Przeciągania Liny, jest kwintesencją tej ciągłej szarpaniny, i to w kilku wymiarach. Jest praktyczny, bo taka licencja może rzeczywiście otworzyć podwoje siłowni dla kogoś, kto nie jest zawodnikiem żadnego klubu. Praktyczność polega też na tym, że organizatorzy akcji mogą przy okazji przytulić kilka groszy, gdyż wypełnienie i przesłanie deklaracji pobranej ze strony PZPL nie jest darmowe (50 zł dla osoby bez klubu, 15 zł dla trenującego w klubie).
- CZYTAJ WIĘCEJ NA GAZETAPRAWNA.PL
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zobacz
|
