Obywatele mogą wykupić reklamy samych siebie. Tak chińskie metro radzi sobie z kryzysem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 sierpnia 2024, 20:29
Guangzhou metro chiny
Stacja metra w Guangzhou, Chiny/ShutterStock
Chińskie władze lokalne, nawet w największych miastach, takich jak Pekin, zaciskają pasa. Po dekadach wzrostu gospodarczego, napędzanego boomem mieszkaniowym, postępującą urbanizacją i rosnącą populacją, przyszedł krach. Punktem przełomowym był ogólnokrajowy kryzys sektora nieruchomości, po którym chińska gospodarka wciąż nie może się pozbierać. Jednak podmioty w rodzaju metra, finansowane rządowo, muszą sobie jakoś radzić przy skurczonych budżetach. I próbują – na wszelkie możliwe sposoby.

O nowym trendzie wśród Chinek i Chińczyków, stworzonym przez pomysłowych sprzedawców powierzchni reklamowej w przestrzeni publicznej, dla CNN pisze Hassan Tayir.

Każdy obywatel może poczuć się jak gwiazda

Pomysł, aby sprzedawać powierzchnię reklamową prywatnym osobom, a nie tylko podmiotom, okazał się strzałem w dziesiątkę. Jak się okazuje, obywatelki i obywatele Chin mają wiele różnych powodów, żeby zdecydować się na reklamę samych siebie.

23-letni Xiaotu szukał bratniej duszy. Za 999 juanów (ok. 540 zł) kupił reklamę na swojej lokalnej stacji metra w Guangzhou, gdzie przez pięć dni billboard o wymiarach 6,5 x 1,7 metra zachęcał do dodania jego profilu do znajomych na platformie WeChat. Zyskał już 200 nowych znajomych, z kilkoma osobami się spotkał, choć na bratnią duszę jeszcze nie natrafił. No i przeżył niezapomniane chwile. „Poczułem się jak gwiazda” – wspomina dzień, w którym zobaczył swoją twarz na billboardzie. Dodał, że inni pasażerowie rozpoznali go i zaczęli mu gratulować. „To było magiczne uczucie” – powiedział. 

30-letnia Li Linyu chciała sprawić mężowi zabawny prezent urodzinowy i pomyślała, że spersonalizowane życzenia na stacji metra będą świetnym pomysłem. Inne osoby szukają za pomocą reklam pracy czy miłości życia. Niezależnie od pobudek reklamodawców, wygląda na to, że chińscy operatorzy metra robią na nich niezły interes.

Zamiast energooszczędnych żarówek?

W Guangzhou, gdzie reklamował się Xiaotu, metrem codziennie podróżuje połowa obywateli 19-milionowego miasta. Zasięg ma taka reklama doskonały, czemu by więc operatorzy metra mieli nie wykorzystać tego, aby podreperować swoje budżety. Zwłaszcza, jeśli te ostatnie cierpią, bo w głównej mierze są finansowane przez tnący wydatki rząd w kryzysie gospodarczym.

Jeśli chodzi o Guangzhou, program osobistych reklam został uruchomiony po tym, jak władze lokalne obcięły dotację dla metra wysokości 958 milionów juanów (ok. 518 milionów złotych). Dzięki akcji reklamowej operatorzy zwiększyli swoje przychody o 20 proc. miesięcznie. Poza Guangzhou, jak podaje rządowa agencja The Paper, sprzedażą powierzchni reklamowej osobom prywatnym ratują swoje finanse także  operatorzy w Pekinie, Chengdu i Hefei. 

Operatorzy metra szukają oszczędności na różnych polach – w Pekinie zamontowali energooszczędne oświetlenie, a w Hangzhou skrócono godziny pracy schodów ruchomych. Sprzedaż reklamy może się okazać kuszącą alternatywą wobec konieczności cięcia kosztów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj