Firmy pogrzebowe nie dorobią się na koronawirusie? Branża przewiduje spadek rentowności

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 listopada 2020, 08:52
Pomimo gwałtownego wzrostu liczby zgonów wyceniana na ok. 2,5 mld zł branża funeralna nie przewiduje w 2020 r. wzrostu przychodów i mówi o spadku rentowności - pisze czwartkowa "Rzeczpospolita".

"Każdy w naszej branży chciałby wrócić do sytuacji sprzed pandemii" – twierdzi cytowany przez dziennik Witold Skrzydlewski, właściciel jednej z największych firm pogrzebowych w Polsce, w której skład wchodzi 11 zakładów pogrzebowych i dwa krematoria.

Według gazety, od kilku tygodni ledwie nadążają one z realizacją zamówień, które zwiększył gwałtowny wzrost liczby zgonów w październiku i w pierwszych tygodniach listopada. "Przedstawiciele branży pogrzebowej zgodnie twierdzą, że to widoczny efekt zapaści w służbie zdrowia, którą jeszcze pogłębiła pandemia" - pisze "Rz".

Jak jednak ocenia cytowany przez gazetę Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej i właściciel domu pogrzebowego Apokalipsa, pomimo gwałtownego wzrostu liczby pochówków w październiku i w pierwszej połowie listopada "przychody branży będą w tym roku na podobnym poziomie jak w 2019 r., a rentowność może nawet spaść". Obniża ją bowiem wzrost kosztów dezynfekcji, wynikający zarówno z rygorów sanitarnych, jak i wyższych cen. Ceny rękawiczek i środków do dezynfekcji poszły w górę o 400–500 proc. – zaznacza Czyżak. Potwierdza to gazecie Witold Skrzydlewski: jego firma tygodniowo wydaje teraz na dezynfekcję po 20 tys. zł, tyle, ile wcześniej na miesiąc.

"Rz" zwraca uwagę, że podczas gdy koszty zakładów pogrzebowych poszły w czasie pandemii w górę, to średnie wydatki na pochówki nie wzrosły. Zdaniem Roberta Czyżaka, jak pisze gazeta, pogrzeby organizowane w czasie pandemii są uboższe, szczególnie w przypadku osób zmarłych na Covid-19, których w obecnym reżimie sanitarnym nie można ani przygotować, ani ubrać do trumny.

W dodatku zamknięcie gastronomii sprawiło, że nie organizuje się konsolacji, zaś ograniczenia dotyczące dystansu, a także lęk przed zakażeniami, powodują, że w uroczystościach pogrzebowych uczestniczy mniej osób. Spadają więc wydatki na kwiaty i znicze - czytamy. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj