W ciągu ostatniego roku wiele krajów, zwłaszcza rozwiniętych, zastosowało znaczący bodziec fiskalny i monetarny, mający na celu złagodzenie negatywnych skutków gospodarczych pandemii koronawirusa oraz ograniczenie wynikających z niej zagrożeń dla stabilności finansowej.

Wiosną ubiegłego roku największe banki centralne na całym świecie podjęły zdecydowane działania, by uspokoić rynki finansowe po wybuchu pandemii. Potężne zastrzyki pieniężne zostały zastosowane zgodnie ze schematem obserwowanym już wcześniej – po kryzysie internetowym na początku XXI wieku i światowym kryzysie finansowym w 2008 r. – tym razem jednak na znacznie większą skalę. Od ponad roku banki centralne utrzymują historycznie niskie stopy procentowe. W efekcie tych działań rynki finansowe szybko i znacząco odbiły się od minimów obserwowanych w marcu i kwietniu 2020 r.

Działania monetarne doprowadziły także do zwiększenia bilansów głównych banków centralnych na świecie. Aktualne dane wskazują, że łączne aktywa Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych, Europejskiego Banku Centralnego (EBC), Banku Japonii i Ludowego Banku Chin osiągnęły poziom 28,5 bln USD.

Równie zdecydowane działania antykryzysowe dotyczyły sfery fiskalnej, ponieważ zamykanie gospodarek, głównie w krajach rozwiniętych, miało bardzo negatywny wpływ na produkcję i zatrudnienie. Według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), w skali światowej, bezpośrednie wsparcie dla przedsiębiorstw, pracowników i bezrobotnych podczas kryzysu COVID-19 przekroczyło 12 bln USD. Dodatkowo, w ocenie Instytutu Finansów Międzynarodowych (Institute of International Finance, IIF), antykryzysowe działania fiskalne doprowadziły do wzrostu globalnego zadłużenia o 24 bln USD – do poziomu 281 bln USD, z czego ok. 73 procent to udział krajów rozwiniętych.

Działania antykryzysowe, zarówno monetarne, jak i fiskalne, były konieczne, aby zapobiec głębokiemu kryzysowi. Ich efekty stają się widoczne, a wiele międzynarodowych instytucji finansowych podwyższa prognozy wzrostu PKB w wielu gospodarkach. Bardziej optymistyczne scenariusze opierają się zazwyczaj na trzech założeniach, tj. skutecznej i sprawnej realizacji programów szczepień na poziomie krajowym i międzynarodowym, zręcznym i stabilnym wycofywaniu programów pomocowych oraz braku załamania finansowego o znaczeniu globalnym.

Utrzymywanie lub przedłużanie bodźców pieniężnych i fiskalnych na świecie może spowodować skutki uboczne, niekorzystne dla stabilności finansowej i gospodarczej.

Jednocześnie dyskusje ekonomistów coraz częściej dotyczą tego, że utrzymywanie lub przedłużanie bodźców pieniężnych i fiskalnych może spowodować skutki uboczne, niekorzystne dla stabilności finansowej i gospodarczej. Wynika to z następujących przesłanek.

Po pierwsze, od kilkunastu miesięcy na rynkach akcji można zaobserwować wyjątkową aktywność inwestorów i wzrosty cen, które są zasilane przez wspierającą politykę monetarną głównych banków centralnych. Środowisko niskich stóp procentowych sprawia, że inwestorzy poszukują zysków, mając jednocześnie większą tolerancję dla ryzyka.

Notowania na rynkach akcji w ostatnich miesiącach – zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych – osiągają wyższe wartości niż wynikałoby to z analizy fundamentalnej. Dotyczy to na przykład oczekiwań dotyczących zysków przedsiębiorstw, dla których aktualne wskaźniki ceny do zysku są tak wysokie, jak w przypadku baniek spekulacyjnych poprzedzających załamania rynkowe w latach 1929 i 2000. Także wskaźnik Buffeta znalazł się na historycznie najwyższym poziomie w lutym br. Ponadto rośnie prywatna dźwignia finansowa, coraz popularniejsze stają się wehikuły inwestycyjne w postaci spółek celowych specjalizujących się w przejęciach (special-purpose acquisition companies, SPACs), akcje firm technologicznych oraz kryptowaluty (ostatnio zwłaszcza bitcoin) – czyli aktywa relatywnie ryzykowne.

Brak spójności między rynkami aktywów a resztą gospodarki odzwierciedla dwa zjawiska. Z jednej strony sprzyjające warunki finansowe zapewnione przez banki centralne są niezbędne dla ożywienia gospodarczego. Z drugiej strony rozbieżności między wycenami aktywów a rzeczywistymi perspektywami gospodarczymi mogą zwiększać ryzyko dla stabilności finansowej. Mało prawdopodobne jest bowiem, aby obecny wzrost cen akcji i poszukiwanie zysków mogły się utrzymać, jeśli banki centralne i władze fiskalne zaczną wycofywać działania stymulacyjne. Wynikająca z tego zmiana wyceny ryzyka na rynkach może skutkować nagłym pogorszeniem rynkowych warunków finansowych. Materializacja ryzyka załamania finansowego może wystąpić, jeśli – dla przykładu – perspektywy wzrostu nie poprawią się dostatecznie, inflacja znacząco przyspieszy lub zaufanie inwestorów zostanie podważone w inny sposób (na przykład przez nowe odmiany wirusa odporne na istniejące obecnie szczepionki).

Po drugie, istnieje ryzyko związane z sektorem przedsiębiorstw. Dotychczasowe programy pomocowe w wielu krajach rozwiniętych, w postaci m.in. moratoriów na zadłużenie i gwarancji kredytowych, sprawiło, że wielu przedsiębiorstwom (nawet tym mało rentownym) udało się przetrwać „na powierzchni” okres zamykania gospodarek. Jednak kiedy rządy i władze monetarne zaczną wycofywać wsparcie, część przedsiębiorstw znajdujących się w trudnej sytuacji może stać się niewypłacalna – co doprowadzi m.in. do upadłości lub przejęć, negatywnego wpływu na zatrudnienie i obciążenia bilansów banków kredytami zagrożonymi. Jednocześnie taki proces może okazać się konieczny i do pewnego stopnia naturalny, ponieważ długotrwała ochrona mniej produktywnych firm lub branż mogłaby zaszkodzić długoterminowemu wzrostowi wydajności.

Po trzecie, zagrożeniem jest pojawienie się nowych wariantów wirusa, które mogą powodować gorsze objawy i częstsze hospitalizacje lub których nie będzie można zwalczyć istniejącymi obecnie szczepionkami. W tym kontekście ważnym czynnikiem jest szybkość realizacji programów szczepień na poziomie krajowym i międzynarodowym. Jeśli nie uda się w pełni zaszczepić przeciwko koronawirusowi populacji nie tylko w krajach rozwiniętych, ale także rozwijających się, istnieje ryzyko powstania nowych rodzajów wirusa i ponownego wzrostu liczby zakażeń.

Niestety, perspektywy dotyczące szczepień są nadal niepewne, zwłaszcza w przypadku krajów rozwijających się – co odzwierciedla istotne niedociągnięcia w międzynarodowej architekturze ochrony zdrowia, jak również niechęć do traktowania pandemii jako globalnego wyzwania dla zdrowia publicznego i gospodarczego. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia zaszczepienie ludności świata, w celu uniknięcia scenariusza kolejnych fal pandemii wynikających z nowych szczepów koronawirusa, kosztowałoby mniej niż 38 mld USD – co stanowi kwotę o wiele niższą w porównaniu z wielkością antykryzysowych programów pomocowych.

Koniec pandemii COVID-19, czyli pandexit, może być już widoczny na horyzoncie, jednak nieoczekiwane niepowodzenia mogą zakłócić ten proces i zagrozić globalnemu ożywieniu – ze względu na niepewność epidemiologiczną, koordynacyjną i gospodarczą.

Milena Kabza, dr nauk ekonomicznych, pracuje w NBP

Źródło nieznane