Podobnie jak kondycja banków wpływa na sektor realny – o czym mogliśmy się przekonać w czasie kryzysu 2008 r. – tak sytuacja w gospodarce determinuje warunki funkcjonowania banków. Są to naczynia połączone.

Odwrócenie zagrożeń

COVID-19 sprawił, że praktycznie w jeden marcowy dzień zmieniła się hierarchia źródeł ryzyka dla systemu bankowego w Polsce. Jeszcze w Raporcie o stabilności systemu finansowego z grudnia 2019 r. wskazywaliśmy na zagrożenia związane z wysokim tempem wzrostu kredytu konsumpcyjnego i złotowych kredytów mieszkaniowych. Tymczasem w najnowszym wydaniu Raportu z czerwca 2020 r. obawiamy się nadmiernego ograniczenia akcji kredytowej, tj. zjawiska określanego jako credit crunch. Możemy jeszcze zatęsknić za trwałym wzrostem kredytu.

Plany kredytowe i plany finansowe banków na najbliższy rok, a także średnioterminowe strategie straciły swoją aktualność i wymagają przeformułowania. Nic nie jest już takie, jak było. Trzeba się przestawić na inne tory i zarządzać ryzykiem w nowych uwarunkowaniach, w których najważniejszą charakterystyką jest niepewność. W tych okolicznościach to właśnie słowa: „niepewność” i „ryzyko” odmieniane będą przez wszystkie przypadki. Jest to środowisko trudne i wymagające, ale banki jako instytucje powołane do zarządzania ryzykiem, powinny się w tych okolicznościach odnaleźć i spełnić swoją rolę.

Koszty kryzysu wywołanego pandemią będą wysokie i poniesie je cała gospodarka, w tym kredytobiorcy.

Reklama

Wiemy już – na podstawie prognoz publikowanych przez wiele instytucji międzynarodowych – że koszty kryzysu wywołanego pandemią będą wysokie i poniesie je cała gospodarka, w tym kredytobiorcy. Nieuniknione jest zatem, że koszty te poniosą również banki. Rachunek za kryzys powinien być rozłożony w miarę równomiernie pomiędzy wszystkich uczestników życia gospodarczego.

W tym kontekście rodzi się pytanie – co w obecnych uwarunkowaniach stanowi największe wyzwanie dla banków, a tym samym dla stabilności systemu finansowego w kraju?

Wzrost ryzyka kredytowego

Jak wynika z projekcji NBP przedstawionej w ostatnim „Raporcie o Inflacji” należy oczekiwać ujemnej dynamiki PKB w ciągu czterech nadchodzących kwartałów. W obliczu tak bezprecedensowego szoku gospodarczego wywołanego pandemią, najważniejszym wyzwaniem dla banków będzie ryzyko kredytowe. W ocenie NBP przedstawionej w specjalnym wydaniu „Raportu o stabilności systemu finansowego” znacząco wzrosło prawdopodobieństwo materializacji ryzyka kredytowego we wszystkich kategoriach kredytu, co będzie negatywnie wpływać na poziom odpisów i wyniki finansowe banków. Skala niewypłacalności kredytobiorców jest na obecnym etapie trudna do oszacowania, jednak należy oczekiwać jej wzrostu. Uwzględnić przy tym należy, że odpisy na kredyty będą tworzone jeszcze zanim dojdzie do opóźnień w spłacie.

Standard rachunkowości MSSF9 stosowany przez większość banków, z założenia wymaga, aby wycena ryzyka kredytowego w sprawozdaniach finansowych dokonywana była sukcesywnie, czyli zanim jeszcze ryzyko się zmaterializuje. Wartość odpisów zależeć będzie zatem od wartości i rodzaju ekspozycji oraz oceny prawdopodobieństwa zdarzenia kredytowego, czyli opóźnienia w spłacie lub niespłacania kredytu. Oznacza to, że skala materializacji ryzyka kredytowego będzie determinowała wyniki finansowe banków w nadchodzących latach. Zależeć będą one również od tempa powrotu gospodarki na ścieżkę wzrostu gospodarczego. Im szybciej to się stanie tym koszty będą mniejsze.

Niższe dochody z odsetek

W tym kontekście zdumiewać może fakt, że w debacie publicznej jako główny czynnik spadku wyników finansowych banków w najbliższym okresie wymienia się obniżkę stóp procentowych przez NBP. Banki powtarzają, że obniżenie stóp procentowych przez NBP powoduje zmniejszenie ich marży odsetkowej. Wsłuchując się w głos banków, można odnieść wrażenie, że to nie skutki COVID-19, a niskie stopy procentowe są głównym źródłem ryzyka dla dalszego ich funkcjonowania. Niewątpliwie, niższe stopy procentowe oznaczają dla banków niższe przychody odsetkowe. W przypadku aktywów opartych na zmiennym oprocentowaniu (a takie przeważają w polskich bankach) spadek dochodów odsetkowych w reakcji na obniżki oficjalnych stóp procentowych jest kwestią techniczną i następuje automatycznie w zależności jedynie od terminu przeszacowania. Jednocześnie, przestrzeń do obniżki kosztów pasywów (głównie depozytów) maleje z uwagi na zbliżanie się oprocentowania depozytów do poziomu zerowego, co ogranicza przestrzeń do dostosowań, ponieważ niższe oprocentowanie aktywów nie może być odpowiednio zrekompensowane przez niższe oprocentowanie pasywów. W efekcie uzasadnione są przewidywania dotyczące spadku marży odsetkowej i w konsekwencji redukcji wyników finansowych banków.

Finezja zarządzania bankiem polega nie tylko na prostym zarabianiu na marży odsetkowej, ale głównie na zarządzaniu ryzykiem i poszukiwaniu nowych form inwestowania.

Marża odsetkowa jednak – choć stanowi istotny element wyniku finansowego w bankach – nie jest jedyną jego determinantą. Wynik finansowy zależy przecież od wielu czynników, które składają się na relację pomiędzy przychodami a kosztami i finalnie kształtują zyski banków. Na wyniki finansowe banków mogą w sposób decydujący oddziaływać koszty ryzyka kredytowego. Oczywiście, bankom łatwiej jest obliczyć skalę zmniejszenia marży odsetkowej aniżeli oszacować korzyści z ograniczenia kosztów ryzyka kredytowego, ponieważ wymaga to zastosowania dobrego modelu gospodarki. Jednak, nie powinno się ignorować korzystnych efektów tańszego pieniądza. Podważałoby to racjonalność decyzji banków centralnych na świecie, które powszechnie obniżały stopy procentowe w odpowiedzi na kryzys.

Chybiona debata

Banki europejskie funkcjonują w środowisku ultra niskich stóp procentowych już od wielu lat. W Polsce również powinny się do tego przystosować. Skupianie dyskusji jedynie na skutkach obniżki stóp procentowych dla wyników odsetkowych banków sprawia wrażenie, jakby banki funkcjonowały w oderwaniu od realiów gospodarki a ich model biznesowy opierał się głównie na zarabianiu na marży odsetkowej, a nie na zarządzaniu ryzykiem. Wówczas – ironicznie rzecz ujmując – najlepszym rozwiązaniem dla banków byłaby w tych okolicznościach podwyżka stóp procentowych. Ale tak nie jest, gdyż banki nie funkcjonują przecież w oderwaniu od realiów gospodarki.

Większość banków centralnych na świecie obniżyła cenę pieniądza w reakcji na pandemię, jeśli jeszcze miała do tego przestrzeń. Za decyzjami w tym zakresie przemawiają argumenty dotyczące potrzeby wspierania konsumpcji i inwestycji, czyli pobudzenia koniunktury gospodarczej. Co ważne, obniżki stóp procentowych stwarzają także przestrzeń dla rządów do finansowania programów pomocowych nakierowanych na walkę ze skutkami pandemii. Mają one zatem pośrednio pozytywny wpływ na otoczenie gospodarcze, w jakim funkcjonują banki. Przede wszystkim obniżki stóp procentowych zmniejszają koszty kredytu, przekładając się tym samym na poprawę sytuacji kredytobiorców. W efekcie powoduje to niższe koszty ryzyka kredytowego w bankach.

Kondycja banków jest silnie związana z kondycją podmiotów gospodarczych – ich kredytobiorców.

Należy również pamiętać o pozytywnym wpływie niższych kosztów kredytu na dochody do dyspozycji kredytobiorców. Zmienne oprocentowanie większości kredytów w bankach sprawia, że decyzje o obniżce oficjalnych stóp procentowych przekładają się na niższe odsetki od kredytów. Dzięki temu więcej środków do dyspozycji pozostaje w kieszeni gospodarstw domowych i kasach przedsiębiorstw, mogąc przyczynić się do zwiększenia ich konsumpcji a w efekcie PKB. Szacunki wskazują, że obniżka oprocentowania kredytów o 1,4 p.p. powoduje po stronie kredytobiorców – firm i gospodarstw domowych – korzyści w skali roku na kwotę prawie 7 mld zł. Z punktu widzenia gospodarstwa domowego, rata przeciętnego kredytu mieszkaniowego spada o prawie 150 zł miesięcznie.

Pamiętajmy, że nic w przyrodzie nie ginie. To co banki wskazują jako ich utracone korzyści wynikające z niższych kosztów kredytu (spadek zysków) pojawić się musi jako uzyskana korzyść po stronie kredytobiorców. Ten rachunek jest oczywisty. Należy mieć na uwadze fakt, że kondycja banków jest silnie związana z kondycją podmiotów gospodarczych – ich kredytobiorców. Jeśli chcemy wesprzeć banki musimy wspierać gospodarkę realną.

Czas na zmianę modelu biznesowego

Ryzyko kredytowe jest najważniejszym ryzykiem dla działalności banków w obecnych uwarunkowaniach i wszelkie działania mające na celu ograniczenie tego ryzyka wpływają pozytywnie na sytuację banków. Na całym świecie, w tym również w Polsce, wiele działań zostało ostatnio podjętych w ramach polityki publicznej w celu złagodzenia skutków kryzysu pandemicznego dla gospodarki. Decyzje nakierowane na pomoc bankom zostały podjęte praktycznie natychmiast. W wymiarze finansowym najważniejsze z nich ukierunkowane były na dwa cele: zwiększenie poziomu dostępnej płynności i kapitałów w bankach. Po pierwsze, obniżona została stopa rezerwy obowiązkowej, w efekcie czego banki otrzymały do swojej dyspozycji blisko 40 mld zł wolnych środków, które do tej pory musiały być „zamrożone” na rachunku w NBP w celach ostrożnościowych. Po drugie, banki zostały zwolnione z obowiązku utrzymywania bufora ryzyka systemowego, dzięki czemu uwolniony został zasób ok. 30 mld zł kapitału, który może zostać przeznaczony przez banki na pokrycie ewentualnych strat kredytowych i nową akcję kredytową. Te dwie decyzje stanowią realną pomoc o wymiarze finansowym skierowaną bezpośrednio do banków.

Kiedy skończy się kryzys banki, które będą kontynuować kredytowanie, zadziałają we własnym interesie, gdyż zwiększą swój udział w rynku i szybciej dzięki temu wrócą do wyższych poziomów zyskowności.

Wiele programów osłonowych nakierowanych zostało również na pomoc kredytobiorcom, co w sposób pośredni także wspiera banki. Koszty kryzysu wywołanego pandemią COVID-19 ponosi cała gospodarka. Banki również będą musiały wziąć na siebie część rachunków. Powinny aktywnie poszukiwać sposobów na wykorzystanie tej pomocy. Zapowiadane przez banki ograniczenie podaży kredytu dla sfery realnej i lokowanie środków głównie w skarbowe papiery wartościowe lub obligacje gwarantowane przez SP nie jest jedyną receptą na pomoc gospodarce w kryzysie i nie wróży to dobrze samym bankom.

Zachowanie odpowiedniej ostrożności jest konieczne. W obecnej sytuacji jednak, zamiast przyjmować zachowawczą postawę i ograniczać podaż kredytu, w interesie całej gospodarki i swoim własnym, banki powinny udostępniać kredyt dla wiarygodnych klientów. Zwraca na to uwagę NBP w czerwcowym „Raporcie o stabilności systemu finansowego”. Kryzys kiedyś się skończy i banki, które będą kontynuować kredytowanie, zadziałają we własnym interesie, gdyż zwiększą swój udział w rynku i szybciej dzięki temu wrócą do wyższych poziomów zyskowności.

Autorka: Olga Szczepańska, Dyrektor Departamentu Stabilności Finansowej NBP. Uczestniczy w pracach Europejskiej Rady ds. Ryzyka Systemowego.

Opinie wyrażone przez autorkę nie reprezentują oficjalnego stanowiska NBP

Obserwator - otwarta licencja / obserwatorfinansowy.pl