Listy czytelników do redakcji, niepochlebne wpisy na internetowych forach, a także pojawiające się zapytania telefoniczne i e-mailowe kierowane do Biura Rzecznika Finansowego. Ludzie coraz częściej skarżą się na to, że bank, do którego wystąpili o przyznanie kredytu hipotecznego, długo nie odpowiada. Mimo że z art. 14 ust. 2 ustawy o kredycie hipotecznym oraz o nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1027) wynika, że odpowiedź – pozytywna bądź negatywna – powinna nadejść w ciągu najdalej 21 dni od dnia otrzymania przez korporację wniosku.

Pandemia nie pomaga

Gdy w 2017 r. parlamentarzyści przyjmowali ustawę, nie mieli wątpliwości, że jej naczelnym celem jest wzmocnienie pozycji konsumentów na rynku kredytowym. Jednym z rozwiązań to gwarantujących było wprowadzenie 21-terminu na udzielenie odpowiedzi przez bank. A to m.in. po to, by konsumenci mogli łatwo porównać ze sobą ofertę wszystkich banków, które wydadzą pozytywną decyzję kredytową.

– Nie możemy tracić z pola widzenia celu, dla jakiego ta regulacja powstała, a jest nią właśnie interes konsumenta. W dobie wszechobecnej digitalizacji i cyfryzacji banki dysponują mechanizmami umożliwiającymi usprawnienie procesu, którego finałem jest wydanie decyzji w sprawie udzielenia kredytu hipotecznego – zaznacza Paulina Grochowska, radca prawny w kancelarii Chmaj i Wspólnicy.

Reklama

Coraz częściej okazuje się jednak, że termin jest przekraczany.

– A to sytuacja nie do zaakceptowania. Banki nie mogą wybierać sobie przepisów, które będą stosować, a których nie zastosują. Ponadto warto pamiętać, że znaczna część banków stosuje się do wskazanego 21-dniowego terminu. Niestosowanie się przez niektóre tworzyć może wrażenie, że obowiązki dotyczą tylko tych rzetelnie postępujących, a tak przecież nie jest – zauważa prof. Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości i pełnomocnik rządu ds. praw człowieka.

Norbert Jeziolowicz, dyrektor zespołu bankowości detalicznej i rynków finansowych w Związku Banków Polskich, podkreśla jednak, że na pewno nie jest tak, że banki celowo opóźniają wydawanie decyzji. Byłoby to bowiem nieracjonalne z biznesowego punktu widzenia.

– Wydaje mi się, że powody takiego stanu rzeczy mogą być dwa. Po pierwsze, bank i konsument mogą różnie postrzegać rozpoczęcie biegu 21-dniowego terminu. Ten bowiem zaczyna biec dopiero z chwilą złożenia kompletnego wniosku. Po drugie, w czasie trwania pandemii i upowszechniającej się pracy zdalnej weryfikacja wniosku może zajmować więcej czasu. I nie chodzi nawet o organizację pracy po stronie banku, lecz o tak prozaiczne kwestie jak dodzwonienie się do pracodawcy wnioskodawcy, by zweryfikować prawdziwość wskazanej we wniosku wysokości wynagrodzenia – wyjaśnia Jeziolowicz.

Co bowiem ważne – i co potwierdza Krzysztof Witkowski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego – termin 21 dni na wydanie decyzji powinien być liczony od dnia, w którym wnioskodawca przedstawi wszystkie wymagane dokumenty, niezbędne do oceny jego zdolności kredytowej. Od tego momentu bank ma możliwość wykonania rzetelnej oceny zdolności kredytowej konsumenta.

Szkopuł w tym, że jak przyznaje jeden z pracowników dużego polskiego banku, który przyjmuje wnioski od klientów, niektóre banki stosują swoistego rodzaju sztuczkę. To znaczy przyjmują dokumentację, by np. po 16 dniach wskazać, że brakuje jakiegoś dokumentu. Po jego dostarczeniu przedstawiciel banku odzywa się ponownie po kolejnych dwóch tygodniach, mówiąc, że potrzebny jest jeszcze jeden dokument. Bank zaś uważa, że 21-dniowy termin rozpoczyna swój bieg dopiero po dostarczeniu wszystkich papierów. W efekcie często w praktyce mijają nawet dwa miesiące od dnia złożenia wniosku, lecz bank utrzymuje, że dochował ustawowego wymogu. Niektórzy przedsiębiorcy robią też tak, że 21. dnia wydają decyzję negatywną, ale zaznaczają, iż klient może wystąpić o przywrócenie swojego wniosku do puli rozpatrywanych, gdyż przyczyna odmowy nie była związana z jakimikolwiek uchybieniami po stronie klienta.

Bez konsekwencji

Marcin Warchoł uważa, że nie da się stworzyć przepisów, które stanowiłyby odpowiedź na wszystkie sztuczki. A nie chodzi też o to, by wprowadzać drakońskie sankcje, gdyż w wyjątkowych przypadkach, z obiektywnych przyczyn, może zdarzyć się tak, że termin nie zostanie dochowany.

– Przedsiębiorcy lubią mówić o społecznej odpowiedzialności biznesu. Pozostaje mi wierzyć, że przejawia się ona nie tylko w akcjach marketingowych, lecz także w tak prozaicznych kwestiach jak szybkie rozpoznawanie wniosków kredytowych, bez szukania trików pozwalających wydłużyć postępowanie – mówi Warchoł.

Krzysztof Witkowski wyjaśnia, że niestety ustawa o kredycie hipotecznym nie zawiera żadnej negatywnej sankcji dla banku za brak wydania decyzji kredytowej w terminie. Nie widać więc – zdaniem prawnika – podstaw do roszczeń klienta, który przed otrzymaniem pozytywnej decyzji kredytowej zaciąga jakieś zobowiązania, licząc na wydanie decyzji w określonym terminie. Nie wiadomo przecież, czy będzie ona pozytywna.

– W związku z tym, według stanu prawnego na dziś, nie powinno się podpisywać np. umowy z deweloperem przed otrzymaniem pozytywnej decyzji kredytowej. Jedynym zaś działaniem, jakie klienci mogą podjąć w razie opóźnienia banku w rozpoznaniu wniosku, jest złożenie swoistego ponaglenia do banku lub reklamacji, w której wezwą oni bank do szybszego rozpoznania ich wniosku – sugeruje mec. Witkowski.

Marcin Warchoł zaś zastanawia się – przy czym zastrzega, że kwestia ta musiałaby zostać skonsultowana z organami zajmującymi się bezpieczeństwem sektora bankowego – czy dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie zasady, że po upływie ustawowego terminu wniosek jest uznawany za rozpatrzony negatywnie.

– Jeśli prowadzę sprzedaż internetową i ludzie do mnie piszą z pytaniami i prośbami, a ja im nie odpowiem przez miesiąc, to stracę klientów. Tu działałoby to podobnie, tzn. bank niewywiązujący się z terminu traciłby najprawdopodobniej klientów – zauważa wiceminister sprawiedliwości. Zarazem zaznacza, że konsument, jeśli tylko by chciał, mógłby ponownie złożyć wniosek w tym samym banku, jeśli z jakichś przyczyn uznałby, że woli dłużej poczekać na decyzję. ©℗

Źródło nieznane

Na własny kąt