Pełna strategia transformacji energetycznej PKN Orlen zostanie przedstawiona w październiku, ale już dziś wiadomo, jakie są plany spółki w obszarze neutralności emisyjnej na najbliższe 10 lat. Cel: zmniejszenie emisji CO2 z rafinerii i petrochemii o 20 proc., a energetyki o o 33 proc. Środki: m.in. rozwój zeroemisyjnych źródeł energii oraz dalsze inwestycje w produkcję biododatków do biopaliw. W sumie, w ramach zwiększania efektywności energetycznej rafinerii, koncern będzie rozwijał m.in. 60 różnych inicjatyw, dotyczących ograniczenia emisji. Koszty wszystkich inwestycji z tym związanych: 25 mld zł.

Wyzwolić nowe możliwości

– Kierunek transformacji wybraliśmy, przeprowadzając m.in. akwizycję Grupy Energa. Te procesy nie są celem samym w sobie, a mają wyzwolić nowe możliwości finansowania. Orlen jest polską firmą najlepiej przygotowaną do inwestycji w zakresie energetyki. Przejęcie Energi daje nam dziś, po uruchomieniu farmy wiatrowej w Przykonie, produkcję czystej energii rzędu 450 MW – mówił prezes PKN Orlen.

Daniel Obajtek podkreślił, że transformacja energetyczna jest nie tylko koniecznością pod względem ekonomicznym, lecz jest to także kwestia bezpieczeństwa energetycznego państwa. Stworzenie multienergetycznego koncernu ułatwi pozyskanie środków z funduszy unijnych na rozwój zero i niskoemisyjnych źródeł wytwarzania.

– Myślimy perspektywicznie. Chcemy prowadzić transformację m.in. w oparciu o inwestycje w energetykę gazową, w tym elektrownię w Ostrołęce. Mamy w tym obszarze duże doświadczenie. Dlatego podjęliśmy się roli lidera tej transformacji– stwierdził prezes PKN Orlen.

Reklama

Najważniejsze jest wyznaczenie celów

Transformacji energetycznej poświęcony był panel dyskusyjny „Polski przemysł na drodze do neutralności emisyjnej”, prowadzony przez Marka Tejchmana, zastępcę redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej. Udział w nim wzięli Michał Perlik, dyrektor wykonawczy ds. zarządzania finansami PKN Orlen; Marcin Roszkowski, prezes zarządu Instytutu Jagiellońskiego; Gustaw Szarek, Associate Partner w McKinsey & Company oraz Marek Tarnawski, dyrektor zarządzający Santander Bank Polska.

– PKN Orlen złożył deklarację, na którą czekało wiele banków i inwestorów. Co oznacza ona dla koncernu? – spytał Marek Tejchman.

– Emisja CO2 będzie kosztowała coraz więcej, a praw do emisji będzie coraz mniej, gdyż tak skonstruowany jest ten rynek. Każdy rok oznacza więc coraz większe obciążenia finansowe. Transformacja energetyczna oznacza większe zyski, które można dalej zainwestować – odpowiedział Michał Perlik. Jego zdaniem punkt wyjścia Orlenu do transformacji jest bardzo dobry. Koncern emituje zaledwie 350 kg CO2 na megawat produkowanej energii, co inne firmy stawiają sobie za cel do osiągnięcia w ciągu dekady. Zawdzięcza to inwestycjom w nowoczesne bloki gazowe oraz OZE.

Tak sformułowana strategia Orlenu jest nowością w Polsce, ale za granicą podobne procesy odbywają się od dawna. Jak ewoluuje branża energetyczna na świecie? – pytał red. Tejchman.

Jak stwierdził Gustaw Szarek cele dekarbonizacyjne, które stawiają sobie różne firmy, wynoszą od 20 do 50 proc. ograniczenia emisji. Już dziś w procesy decyzyjne dotyczące nowych inwestycji wkalkulowany jest wzrost cen emisji CO2 z obecnych 30 euro za tonę do nawet 100 euro. Kluczową sprawą jest jednak wyznaczenie celów, gdyż na nich opiera się zmiana modeli organizacyjnych i operacyjnych, związanych z neutralnością emisyjną.

Nie ma pieniędzy na brudną energię

Marek Tarnawski zaznaczył, że polityka kredytowa banków i funduszy inwestycyjnych w zasadzie wyklucza już finansowanie „brudnej” energii, szczególnie gdy firma nie ma strategii transformacji. Instytucje finansowe na świecie są ze sobą powiązane i kiedy największe banki oraz fundusze emerytalne podejmują decyzje o wspieraniu wyłącznie nowych technologii energetycznych, mniejsze instytucje muszą podążać ich śladem.

– Jeśli ktoś nie jest w tym trendzie, będzie miał nie tylko problem z dostępem do finansowania „brudnych” inwestycji, ale z finansowaniem w ogóle. Aby banki mogły stworzyć program kredytowy dla firmy energetycznej, muszą mieć informacje o jej strategii rozwoju – przekonywał przedstawiciel Santander Bank Polska. Jak dodał Michał Perlik z Orlenu, instytucje finansowe tworzą własne „brygady klimatyczne”, które pojawiają się w firmach tylko po to, by sprawdzić, jaka jest ich polityka dotycząca dekarbonizacji od tego uzależniają dalszą współpracę.

– Co możemy robić, by kształtować proces transformacji – pytał Marek Tejchman.

Zdaniem Marcina Roszkowskiego ważna jest tu odpowiednia perspektywa. Już teraz 130 mln ton emisji CO2 rocznie kosztuje Polskę 16 mld zł.

Wyzwanie i szansa

Jak zaznaczył Gustaw Szarek, do 2050 r. 80 proc. mocy elektrowni węglowych musi zostać wyłączone z powodu dekapitalizacji bloków. Środków na ich remonty już nie będzie. Dla Polski, która ma trzecią najbardziej emisyjną gospodarkę w Unii, oznacza to konieczność inwestowania w transformację energetyczną 1,5 mld euro rocznie przez 30 lat.

To wyzwanie jest jednak również wielką szansą. Oznacza bowiem nie tylko zmniejszenie kosztów emisji CO2, ale także importu nośników energii, których niemal połowa pochodzi z zagranicy. To oszczędność kolejnych 15 mld zł rocznie.

Michał Perlik zwrócił uwagę, że transformacja energetyczna oznacza też powstanie nowych miejsc pracy. Dotyczy to m.in. budowy infrastruktury energetyki wodorowej, która jest jednym z priorytetów Europejskiego Zielonego Ładu.

– Dla Unii Europejskiej to strategiczny kierunek. Pozwala krajom członkowskim na wspieranie takich inicjatyw i nie jest to uznawane za niedozwoloną pomoc publiczną. Daje to szansę na budowę całego łańcucha gospodarki wodorowej, obejmującego zarówno produkcję, transport jak i tworzenie nowej strategii przemysłowej – mówił dyrektor Perlik.

Mówiąc o transformacji energetycznej przedstawiciel Orlenu zwrócił również uwagę na rosnącą w Polsce klasę prosumentów – producentów i konsumentów energii z paneli fotowoltaicznych oraz przyszłe znaczenie morskiej energetyki wiatrowej, w którą PKN Orlen również zamierza inwestować.

Dawid Piekarz, wiceprezes Instytutu Staszica / Materiały prasowe

Orlen wytycza kierunek dla innych

Przedstawiona przez PKN Orlen strategia zakładająca osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r. pokazuje potrzebę i sens przeprowadzonej przez płocki koncern fuzji z Energą i realizowanych procesów przejęć z Lotosem i PGNiG. Pokazuje również, że plan – w którym PKN Orlen dość trafnie określany jest jako „narodowy operator transformacji energetycznej” – nie jest tylko pustym propagandowym hasłem, ale funkcjonalnym opisem miejsca w systemie energetycznym kraju.

Atutem przedstawionej w Karpaczu strategii jest również to, że jest ona konkretna. Nie są to jedynie mgliste zapisy o osiągnięciu neutralności klimatycznej, ale konkretny zestaw działań w średniej perspektywie – koncern jasno określił cele, jakie chce osiągnąć do 2030 r. i jakie działania w tym kierunku podejmie. To także istotne dla bezpieczeństwa energetycznego – które nie polega tylko na tym, aby energia była dostępna fizycznie i cenowo, lecz coraz częściej także na tym, aby była to energia „czysta” – bo wkrótce produkty wytwarzane jedynie z udziałem takiej będą miały wstęp na niektóre rynki.

PKN Orlen jest pierwszym w tej części Europy koncernem paliwowym, który taką strategię sformułował i z tego powodu można powiedzieć, że wytycza, czy wręcz narzuca kierunek rozwoju dla innych firm z szeroko pojętego sektora paliwowo-energetycznego.

Taka transformacja, jaką zapowiedział PKN Orlen, jest oczywiście kosztowna. Ale pytanie, czy firmę na to stać, jest w tym kontekście źle postawione. Odpowiedź brzmi bowiem: nie ma innego wyjścia. Patrząc na kwestie finansowania strategii Orlenu, widzimy kolejny argument za przeprowadzaną przez ten koncern fuzją – cztery strumienie finansowe będą po jej sfinalizowaniu trafiały do jednego naczynia, co z jednej strony zwiększy w naturalny sposób potencjał inwestycyjny firmy, z drugiej – pozwoli na racjonalniejsze zarządzanie tymi środkami.

Ponadto przystąpienie do idei Europejskiego Zielonego Ładu – a tym właśnie jest nowa strategia Orlenu – daje dostęp do niemałych unijnych pieniędzy, które pomogą sfinansować tę transformację.

Deklaracja PKN Orlen może też być swego rodzaju punktem ciężkości zmiany energetycznej w Polsce i przystąpienia do neutralności klimatycznej. Co prawda Polska jako państwo jeszcze takiej deklaracji nie złożyła, natomiast deklaracja największego koncernu paliwowego w regionie pokazuje, w którą stronę skłania się Polska – trudno zresztą, aby kierunek był inny.

To oczywiście ma także znaczenie wizerunkowe – to, że jako pierwsza zrobiła to firma z kraju stereotypowo – choć nieprawdziwie – kojarzonego z węglem i brudną energią, uderza w ten stereotyp i generuje miękką siłę Polski.

Materiały prasowe

ADS