Blackout w Kalifornii. Co naprawdę wydarzyło się z prądem?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 września 2020, 13:20
prąd
<p>prąd</p>/ShutterStock
Największy stan USA przez trzy tygodnie borykał się z przerwami w dostawach energii elektrycznej. Jak to zwykle bywa, zawiniła kombinacja kilku zdarzeń. I jak zwykle, dorobiono do tego wiele rozmaitych teorii.

To, co stało się w Kalifornii w sierpniu, można interpretować wedle wyznawanych od dawna poglądów.

Zwolennicy energii jądrowej będą dowodzić, że bez atomu wszystko rozsypałoby się w proch i planowane wyłączenie atomówek w Kalifornii to szaleństwo.

Przeciwnicy OZE będą wskazywać, że źródła odnawialne zawiodły w krytycznym momencie, dowodząc swojej nieprzydatności.

Zwolennicy OZE mogą za to argumentować, że największe problemy zaczęły się od awarii w elektrowniach gazowych, które dowiodły w ten sposób swojej zawodności.

Sympatycy "samowystarczalności energetycznej" będą z kolei alarmować, że liczenie na import może się źle skończyć, gdy zabraknie go w najczarniejszej godzinie.

I tak dalej, i tak dalej…

Upały rozwalają system

Zanim spróbujemy odtworzyć sekwencję wydarzeń, podkreślmy jedno: do planowych wyłączeń prądu mieszkańcom z powodu niewydolności systemu doszło dwa razy, w dwóch kolejnych dniach sierpnia i trwały one po kilka godzin. Natomiast intencjonalny blackout z września był wywołany pożarami.

Do połowy sierpnia w Kalifornii nic specjalnie się nie działo. No, może poza rozrostem magazynów energii. 13 lipca do sieci przesyłowej, zarządzanej przez California Independent System Operator (CAISO) podłączono największą w USA baterię akumulatorów, o mocy 62,5 MW i pojemności 62,5 MWh, podnosząc moc magazynów w tym systemie do prawie 280 MW. Tak na marginesie, do końca roku moc magazynów ma sięgnąć 923 MW. Przyrost imponujący, bo 6-krotny w ciągu roku. 1 stycznia w systemie CAISO było bowiem „jedynie” 136 MW.

Sprawy zaczęły się komplikować 13 sierpnia, kiedy prognozy pogody jednoznacznie przepowiedziały dwa zjawiska. Pierwszym była wielodniowa falę upałów, z temperaturami przekraczającymi średnie o wielkość rzędu 10 stopni Celsjusza. Ponieważ podstawową instalacją domową w Kalifornii jest klimatyzacja, to prognoza zapowiadała znaczący wzrost obciążenia sieci. Dopiero od tego roku na mocy California solar mandate, każdy nowy dom mieszkalny ma mieć panele fotowoltaiczne.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj