Moc polskiej fotowoltaiki rośnie ostatnio znacznie szybciej niż zakładano w Polityce Energetycznej Polski do 2040 r. Według danych PSE, w połowie 2021 r. moc ta przekraczała już 5,2 GW. Tymczasem PEP2040 przewiduje, że poziom ten zostanie osiągnięty około roku 2030.

Kwestia przyłączeń nowych instalacji do sieci może stać się wręcz główną barierą hamującą rozwój fotowoltaiki w Polsce - wskazywała na kongresie w podwarszawskim Józefowie prezes organizującego go Polskiego Stowarzyszania Fotowoltaiki Ewa Magiera.

Reklama

„Brakuje miejsc, gdzie duże farmy słoneczne można by przyłączyć bez dodatkowych inwestycji operatorów sieciowych. Te z kolei potrafią trwać wiele miesięcy, a nawet lat. To wąskie gardło rozwoju fotowoltaiki” - podkreślała Magiera.

Według prezesa Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej Janusza Gajowieckiego szybko i niemal bezkosztowo można zaradzić tej sytuacji za pomocą tzw. cablepoolingu. To korzystanie ze wspólnego przyłącza do sieci przez źródło fotowoltaiczne i wiatrowe, które zazwyczaj mają uzupełniające się profile produkcji. Jeśli mamy robić transformację energetyczną, róbmy ją tam, gdzie się da bez dodatkowych nakładów - wskazywał Gajowiecki. Według niego właśnie cablepooling może praktycznie dwukrotnie zwiększyć moc przyłączanych źródeł.

W nagranym posłaniu do uczestników kongresu pełnomocnik rządu ds. OZE Ireneusz Zyska przewidywał, że w 2025 r. moc instalacji fotowoltaicznych może sięgnąć 15 GW. Jednocześnie wyraził przekonanie, że dzięki nowym technologiom, jak hybrydowe magazyny czy zarządzanie energią, do końca dekady nauczymy się stabilizować produkcję z OZE w stopniu porównywalnym z produkcją ze źródeł konwencjonalnych.

Zyska zwrócił też uwagę, że jednym z celów rządu jest maksymalizacja polskiej myśli technicznej w całym łańcuchu wartości fotowoltaiki.

Wiceprezes stowarzyszenia Solar Power Europe Jochen Hauff również podkreślał wagę zmian łańcucha dostaw. „Walczymy o wsparcie UE dla produkcji paneli w Europie. Nie chcemy być zależni od Azji” - mówił Hauff. Zauważył jednocześnie, że spadek cen fotowoltaiki w ostatnich latach nie byłby możliwy bez przeniesienia produkcji do Azji, konieczne jest zatem znalezienie pewnego balansu w tym obszarze.

W ocenie europosła i byłego wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego, po pandemii jest w UE dobry klimat na to, by zacząć odtwarzać zdolności produkcyjne, wytransferowane wcześniej z powodów czysto biznesowych poza Europę.

Sektor PV powinien odegrać wielką rolę w takich regionach jak Śląsk, gdzie są tereny poprzemysłowe. Po to, żeby pokazać wartość nowego przemysłu” - mówił Tobiszowski.