Wojna nie zatrzyma paliwowej fuzji. Saudi Aramco i MOL wejdą do Polski

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 marca 2022, 08:36
Proces tworzenia multienergetycznego koncernu nie wyhamuje, a obawy o to, że wpuszczenie na polski rynek Saudi Aramco i firmy MOL zwiększa ryzyko zacieśnienia relacji z rosyjskim sektorem paliwowym są nieuzasadnione – mówi prezes PKN Orlen Daniel Obajtek w środowym "Pulsie Biznesu".

"Wojna tylko potwierdza, że decyzja o budowie silnego multienergetycznego koncernu była słuszna i ma głęboki sens. Duży gracz zawsze ma większe zdolności inwestycyjne i silniejszą pozycję negocjacyjną, na przykład w rozmowach z dostawcami surowców. To przekłada się na wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego nie tylko Polski, ale całego regionu, umożliwiając m.in. dalszą dywersyfikację dostaw do naszych rafinerii w Polsce, ale także na Litwie i w Czechach" – powiedział Obajtek.

W ocenie Obajtka proces połączenia z Lotosem, ale też z PGNiG, to polska racja stanu.

"W tym pierwszym przypadku niezrealizowanie którejś z tych transakcji byłoby naruszeniem warunków narzuconych przez Komisję Europejską. Oznaczałoby w praktyce wysadzenie w powietrze fuzji, która jest bardzo korzystna dla Polski" – powiedział.

Jak dodał, "nieodłącznym elementem wejścia Saudi Aramco jako partnera do środków zaradczych jest umowa na dostawy nawet 20 mln ton ropy naftowej rocznie".

"To połowa zapotrzebowania wszystkich naszych rafinerii. W ten sposób zabezpieczamy więc nie tylko Polskę, ale cały region. Jako grupa Orlen zyskujemy stabilnego partnera w postaci najpotężniejszego koncernu paliwowego na świecie, z ogromnym doświadczeniem i technologiami i razem będziemy rozwijali Lotos. Transakcja z MOL natomiast dotyczy wymiany stacji — w ten sposób zapewniamy sobie możliwość wejścia na rynki węgierski i słowacki. To cenny kapitał, który chcemy w pełni wykorzystać" – tłumaczy Obajtek.

Na pytanie, czy Orlen będzie zrywać umowy z podmiotami rosyjskimi, z którymi ma relacje biznesowe, Obajtek odparł: "O sankcjach decydują politycy. Na pewno uszanujemy sankcje, a moją rolą jest takie zarządzanie, by zminimalizować ewentualne negatywne ich konsekwencje dla Orlenu i polskiej gospodarki. Sami z siebie nie możemy podejmować działań niekorzystnych dla spółki, ale sankcje będziemy respektować".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj